Ręce
Justina zacisnęły się nerwowo na kierownicy. Gdy spojrzałam na chłopaka jechał
skupiony ze wzrokiem wbitym w drogę.
-Justin ? - powiedziałam cicho szlochając pod nosem.
-Tak ? - powiedział opanowanie.
-Czy ty mnie zabijesz ?
-Jeśli tego nie zrobi wpadnę w niezłe gówno , nie będę miał kasy ani roboty , będę nikim ale dla ciebie będę w stanie zaryzykować - dokończył zdanie wypuszczając głośno powietrze.
-Ufam ci Justin.
Jechaliśmy w ciszy , Justin cały czas patrzył w jeden punk , z jego twarzy wyczytałam że obmyśla jakiś plan. Jego żyła na szyi pulsowała i była widoczna coraz bardziej.
Nagle chłopak gwałtownie skręcił w małą dróżkę prowadzącą przez las. Po co tam jedziemy ? Siedzę w samochodzie z osobą która ma za zadanie mnie zabić a ja nawet się nie boje . Ufam mu bo mimo że znamy się tak krótko zrobił dla mnie wiele rzeczy , uratował mnie przed gwałtem.
-Gdzie jedziemy ?
-Musisz się gdzieś zatrzymać , nie chce żebyś wracała do Lucasa bo on cię zabije a ja też nie chce tego robić - wypuścił powietrze - plan jest taki , zatrzymasz się na tą noc w opuszczonym magazynie Lucasa którego on już nie używa , jest po drugiej stronie lasu. Ja jutro przyjadę i zabiorę cię w miejsce gdzie będziesz w pełni bezpieczna.
Pokiwałam głową na znak że się zgadzam.
Chłopak zaparkował auto przed opuszczonym budynkiem , był straszny . Okna były powybijane a tynk ze ścian budynku opadał na ziemię.
Wysiedliśmy z samochodu a Justin bez słowa wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Weszliśmy do budynku przeszliśmy przez długi korytarz i weszliśmy do jednego z pomieszczenia gdzie stała kanapa i mały stolik.
-Przepraszam że muszę cię tu zostawiać , ale nie mamy innego wyjścia chcesz żyć prawda ?- powiedział i posmutniał.
-Nie chce tu zostawać sama na noc , boję się . - powiedziałam spuszczając głowę.
-Teraz muszę iść załatwić swoje sprawy , no wiesz ? –nie zwracając uwagi na to co powiedziałam odparł i pokazał głową na wyjście.
-Tak – powiedziałam opadając na łóżko które stało w pomieszczeniu.
-Justin ? - powiedziałam cicho szlochając pod nosem.
-Tak ? - powiedział opanowanie.
-Czy ty mnie zabijesz ?
-Jeśli tego nie zrobi wpadnę w niezłe gówno , nie będę miał kasy ani roboty , będę nikim ale dla ciebie będę w stanie zaryzykować - dokończył zdanie wypuszczając głośno powietrze.
-Ufam ci Justin.
Jechaliśmy w ciszy , Justin cały czas patrzył w jeden punk , z jego twarzy wyczytałam że obmyśla jakiś plan. Jego żyła na szyi pulsowała i była widoczna coraz bardziej.
Nagle chłopak gwałtownie skręcił w małą dróżkę prowadzącą przez las. Po co tam jedziemy ? Siedzę w samochodzie z osobą która ma za zadanie mnie zabić a ja nawet się nie boje . Ufam mu bo mimo że znamy się tak krótko zrobił dla mnie wiele rzeczy , uratował mnie przed gwałtem.
-Gdzie jedziemy ?
-Musisz się gdzieś zatrzymać , nie chce żebyś wracała do Lucasa bo on cię zabije a ja też nie chce tego robić - wypuścił powietrze - plan jest taki , zatrzymasz się na tą noc w opuszczonym magazynie Lucasa którego on już nie używa , jest po drugiej stronie lasu. Ja jutro przyjadę i zabiorę cię w miejsce gdzie będziesz w pełni bezpieczna.
Pokiwałam głową na znak że się zgadzam.
Chłopak zaparkował auto przed opuszczonym budynkiem , był straszny . Okna były powybijane a tynk ze ścian budynku opadał na ziemię.
Wysiedliśmy z samochodu a Justin bez słowa wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Weszliśmy do budynku przeszliśmy przez długi korytarz i weszliśmy do jednego z pomieszczenia gdzie stała kanapa i mały stolik.
-Przepraszam że muszę cię tu zostawiać , ale nie mamy innego wyjścia chcesz żyć prawda ?- powiedział i posmutniał.
-Nie chce tu zostawać sama na noc , boję się . - powiedziałam spuszczając głowę.
-Teraz muszę iść załatwić swoje sprawy , no wiesz ? –nie zwracając uwagi na to co powiedziałam odparł i pokazał głową na wyjście.
-Tak – powiedziałam opadając na łóżko które stało w pomieszczeniu.
Justin
Z piskiem
opon wyjechałem z pod magazynu , kierując się prosto do baru . Mijałem ciche
uliczki w których nie było widać żywej duszy. Małe kropelki deszczu zaczęły
rozprzestrzeniać się po przedniej szybie mojego auta. Już po kilku minutach
gęsty rzęsisty deszcz dudnił o dach samochodu. Wiechałem na parking baru ,
wyszedłem z auta i mocno trzasnąłem drzwiami. Kierując się w stronę wejścia ,
poprawiłem moją skurzaną kurtkę i lekko pod ciągnąłem spodnie. Kiedy otworzyłem
na drzwi dwie pary oczy zwróciły się w moim kierunku. Należały do Lucasa i Gin
którzy siedzieli przy barze i popijali czerwone wino.
-Gdzie ona jest ? – Warknął Lucas w moją stronę.
-Nie ma jej tu – nie skłamałem przecież.
-Gdzie jest ta kurwa ? Wiem że ją nie zabiłeś , nie jesteś na tyle odważny. – Warknął wstają z krzesła kierując się w moją stronę z zaciśniętymi pięściami.
-Nie ma jej tu- powtórzyłem.
Na moim policzku poczułem silne uderzenie pięścią Lucasa. Nie miałem zamiaru na to pozwalać więc też uderzyłem go , nie raz ale kilka razy. Twarz Lucasa była we krwi ale i tak nie tracił siły uderzył mnie jeszcze kilka razy co oddałem. Wyrwałem się z jego uścisku i podszedłem do Gin.
-Możemy porozmawiać , skarbie ? – powiedziałem uwodzicielsko aby się zgodziła.
Gin wstała i razem skierowaliśmy się do jej pokoju .
-Co ? –powiedziała Gin zamykając za nami drzwi.
-Gdzie są klucze ?
-Jakie klucze Justin ? –zapytała ze zdziwieniem.
-Nie udawaj głupiej , klucze od mieszkania – powiedziałem.
-Nie dam ci ich.
-Jesteś tego pewna – powiedziałem podchodząc do niej i oplatając ją rękami w tali. – Daj je – szepnełem jej w twarz .
-Nie – odpowiedziała krótko.
-Gdzie one są , Gin ? – powiedziałem lekko muskając jej szyję.
Gin ze zdenerwowaniem wyrwała się z mojego uścisku i podeszła do szafki . Szarpnęła za drzwiczki i wyciągnęła z szafki mały kluczyk. Rzuciła nim we mnie i wskazała palcem na drzwi.
-Masz a teraz wyjdź – krzyknęła
-Dziękuje kochanie – posłałem jej łobuzerski uśmiech i wyszedłem z pomieszczenia.
Gdy zszedłem na dół zobaczyłem Lucasa z twarzą już obmytą z krwi.
-Jutro mam cię tu widzieć z towarem , jest mi potrzebny a i pamiętaj znajdę tą dziwkę – powiedział.
-Nie mów tak do niej – mruknąłem i wyszedłem z baru.
ponownie wszedłem do samochodu po czym odpaliłem go i ruszyłem w stronę domu w którym mieszkałem jakiś czas. Po 5 minutach szybkiej jazdy byłem już na miejscu. Moim oczom ukazał się stary beżowy dom. Wszedłem na ganek po czym odkluczyłem drzwi i wszedłem do środka . W domu było ciemno , trochę śmierdziało stęchlizną , ale nie była tak źle. Około rok temu przyjechałem tu z Kanady poznałem Gin i razem kupiliśmy ten dom . Po ciągłych imprezach zabrakło nam kasy i Gin wymyśliła jak będzie zarabiać rozstałem się z nią wtedy bo to było by nie normalne spotykać się z dziwką. Ona wolała nią być niż być ze mną stwierdziłem że nie jest tego warta . Teraz jest mi potrzebna tylko do jednego , wyładowywanie nerwów i emocji. Poszedłem na górę sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu , łóżko było idealnie zasłane i wszystko było na miejscu więc nic nie musiałem sprzątać. Gdy miałem wychodzić zobaczyłem że zegarek wskazuję godzinę 23 więc nie mając już nic na głowie postanowiłem pojechać do Lisy .
-Gdzie ona jest ? – Warknął Lucas w moją stronę.
-Nie ma jej tu – nie skłamałem przecież.
-Gdzie jest ta kurwa ? Wiem że ją nie zabiłeś , nie jesteś na tyle odważny. – Warknął wstają z krzesła kierując się w moją stronę z zaciśniętymi pięściami.
-Nie ma jej tu- powtórzyłem.
Na moim policzku poczułem silne uderzenie pięścią Lucasa. Nie miałem zamiaru na to pozwalać więc też uderzyłem go , nie raz ale kilka razy. Twarz Lucasa była we krwi ale i tak nie tracił siły uderzył mnie jeszcze kilka razy co oddałem. Wyrwałem się z jego uścisku i podszedłem do Gin.
-Możemy porozmawiać , skarbie ? – powiedziałem uwodzicielsko aby się zgodziła.
Gin wstała i razem skierowaliśmy się do jej pokoju .
-Co ? –powiedziała Gin zamykając za nami drzwi.
-Gdzie są klucze ?
-Jakie klucze Justin ? –zapytała ze zdziwieniem.
-Nie udawaj głupiej , klucze od mieszkania – powiedziałem.
-Nie dam ci ich.
-Jesteś tego pewna – powiedziałem podchodząc do niej i oplatając ją rękami w tali. – Daj je – szepnełem jej w twarz .
-Nie – odpowiedziała krótko.
-Gdzie one są , Gin ? – powiedziałem lekko muskając jej szyję.
Gin ze zdenerwowaniem wyrwała się z mojego uścisku i podeszła do szafki . Szarpnęła za drzwiczki i wyciągnęła z szafki mały kluczyk. Rzuciła nim we mnie i wskazała palcem na drzwi.
-Masz a teraz wyjdź – krzyknęła
-Dziękuje kochanie – posłałem jej łobuzerski uśmiech i wyszedłem z pomieszczenia.
Gdy zszedłem na dół zobaczyłem Lucasa z twarzą już obmytą z krwi.
-Jutro mam cię tu widzieć z towarem , jest mi potrzebny a i pamiętaj znajdę tą dziwkę – powiedział.
-Nie mów tak do niej – mruknąłem i wyszedłem z baru.
ponownie wszedłem do samochodu po czym odpaliłem go i ruszyłem w stronę domu w którym mieszkałem jakiś czas. Po 5 minutach szybkiej jazdy byłem już na miejscu. Moim oczom ukazał się stary beżowy dom. Wszedłem na ganek po czym odkluczyłem drzwi i wszedłem do środka . W domu było ciemno , trochę śmierdziało stęchlizną , ale nie była tak źle. Około rok temu przyjechałem tu z Kanady poznałem Gin i razem kupiliśmy ten dom . Po ciągłych imprezach zabrakło nam kasy i Gin wymyśliła jak będzie zarabiać rozstałem się z nią wtedy bo to było by nie normalne spotykać się z dziwką. Ona wolała nią być niż być ze mną stwierdziłem że nie jest tego warta . Teraz jest mi potrzebna tylko do jednego , wyładowywanie nerwów i emocji. Poszedłem na górę sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu , łóżko było idealnie zasłane i wszystko było na miejscu więc nic nie musiałem sprzątać. Gdy miałem wychodzić zobaczyłem że zegarek wskazuję godzinę 23 więc nie mając już nic na głowie postanowiłem pojechać do Lisy .
Lisa
Z
głębokiego snu w który zapałam po wyjściu Justina wybudziły mnie dwa męskie
głosy zbliżające się do mojego pokoju. Wstałam zaskoczona siadając na łóżku i
po chwili zobaczyłam mężczyzn w drzwiach od pokoju w którym przebywałam.
-Patrz kogo my tu mamy – powiedział jeden z nich do drugiego.
-Jakaś lalunia , co ty tu robisz ? – zwrócił się do mnie – zresztą nie ważne , zabawimy się – powiedział nie dając mi odpowiedzieć na pytanie które wcześniej zadał.
Mężczyźni zbliżyli się do mnie i usiedli po oby dwóch moich stronach. Jeden zaczął bawić się moimi włosami po czym go odepchnęłam , ze złości złapał mnie w tali i położył na łóżku. Zaczęłam krzyczeć i wyrywać się z jego uścisku.
-Panowie , co się tutaj dzieje ? –Usłyszałam głos Justina . Zawsze mnie ratuję.
Faceci podskoczyli ze zdziwieniem.
-Wynocha - powiedział Justin a faceci jak małe biedne pieski opuścili pomieszczenie.
-Chodź tu – powiedział przyciągając mnie do siebie położyliśmy się razem w uścisku na kanapie i niekontrolowanie zasnęliśmy.
________________________________________________________________
-Patrz kogo my tu mamy – powiedział jeden z nich do drugiego.
-Jakaś lalunia , co ty tu robisz ? – zwrócił się do mnie – zresztą nie ważne , zabawimy się – powiedział nie dając mi odpowiedzieć na pytanie które wcześniej zadał.
Mężczyźni zbliżyli się do mnie i usiedli po oby dwóch moich stronach. Jeden zaczął bawić się moimi włosami po czym go odepchnęłam , ze złości złapał mnie w tali i położył na łóżku. Zaczęłam krzyczeć i wyrywać się z jego uścisku.
-Panowie , co się tutaj dzieje ? –Usłyszałam głos Justina . Zawsze mnie ratuję.
Faceci podskoczyli ze zdziwieniem.
-Wynocha - powiedział Justin a faceci jak małe biedne pieski opuścili pomieszczenie.
-Chodź tu – powiedział przyciągając mnie do siebie położyliśmy się razem w uścisku na kanapie i niekontrolowanie zasnęliśmy.
________________________________________________________________
Witam <3 I jak wam się podoba rozdział ? Chciałam wam podziękować za ponad 1000 wyświetleń , nie myślałam że aż tylu osobą spodoba się to co piszę , naprawdę dziękuję <3
Kocham was.
Czytasz=Komentujesz
Kocham was.
Czytasz=Komentujesz
pisz dalej, proooosze xx
OdpowiedzUsuń@biebergonnaswag
Boskie . XX
OdpowiedzUsuńŚwietne !!! Czekam na nn ;**
OdpowiedzUsuńŚwietne,dodawaj nn jak najszybciej ... powiem tylko jedno ...kocham kocham kocham to opowiadanie <33
OdpowiedzUsuńboooski <3 czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńKocham to ♥ ♥ ♥ Czekam na nn ;**
OdpowiedzUsuńboże ile jeszcze mamy czekać na nexta?!
OdpowiedzUsuńTo dopiero początek a ja już kocham to opowiadanie pisz dalej super
OdpowiedzUsuń