poniedziałek, 4 listopada 2013

07.

Zastygnąłam . Nie mogłam się ruszać , nie mogłam oddychać , nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Co jeśli zabierze mnie z powrotem do baru i znów będę musiała to robić. Nie , Justin na to nie pozwoli. Obaj patrzyli się na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Pozwolisz że wezmę co moje i już mnie tu nie ma - przymówił Lucas , spoglądając na Justina
-Pozwól ze mną - Justin odwrócił się do drzwi pokoju do którego nie można mi było wchodzić i otworzył je. Weszli razem do pokoju i zamknęli za sobą drzwi. Po 5 minutach wyszli a Lucas trzymał w ręce białą reklamówkę. Kierując się do drzwi złapał mnie za rękę 
-Ona też jest moja - krzyknął i zaczął ciągnąć mnie za rękę.
Wydobył się ze mnie przerażający krzyk. Naglę upadłam na ziemię bo Lucas puścił moją rękę. Już brał zamach by mnie kopnąć ale powstrzymała go pięść Justina lądująca na jego twarzy. Z nosa od razy zaczęła mu się lać krew strumieniem. 
-Jeszcze tu wrócę - pokazał na mnie palcem i opuścił dom Justina.
Leżałam na podłodze i zanosiłam się od płaczu. Naglę poczułam na sobie dłoń Justina który usadowił moją głowę na swoich kolana. Głaskał moją głowę , jeżdżąc ręką wzdłuż moich włosów.
-Dlaczego on mi to robi ? -zapytałam 
-Shhh - w odpowiedzi usłyszałam tylko syknięcie.
Jego usta znalazły się na moim czole i musnęły go lekko.
-Cichutko kochanie , damy sobie radę - powiedział wstając na nogi. 
Wziął moje kruche ciało w swoje ramiona i zaniósł mnie na górę. 
Justin otworzył drzwi do pokoju w którym jeszcze nie nie miałam okazji być. Ściany były różowe a na środku stało wielkie łóżko z baldachimem. Na ścianach wisiało kilka plakatów z chłopakami z nagim torsem , typowy pokój nastolatki. Justin postawił mnie na nogi abym mogła rozejrzeć się po pokoju. Podeszłam do komody na której stało zdjęcie w różowej ramce. Na zdjęci widziałam Justina i dziewczynę której nie rozpoznawałam ale była bardzo podobna do mnie.
-Kto to jest ? - pokazałam palcem na dziewczynę 
-Moja siostra - powiedział cicho  chłopak 
-Gdzie ona teraz jest ? - zapytałam 
-Nie ma jej - powiedział brunet i opuścił pokój , zbiegając po schodach.
Kiedy zbiegłam na dół siedział z rękami na głowie. Podeszłam obok niego i usiadłam obok 
-Chcesz o tym porozmawiać ? - zapytałam 
Pomachał głową na tak ale nie wyglądał na gotowego na tą rozmowę 
-Miała na imię Jezzy , była jedną dziewczyną którą naprawdę kochałem - zaczął - moje interesy , to one ja zabiły , to moja wina - zadręczał się - kiedyś pojechałem po towar i bezmyślnie wziełem ją ze sobą. Nie chciałem im zapłacić bo nie dali mi tego co trzeba. Oni ... oni po prostu wyciągnęli ją z auto i zastrzelili na moich oczach - z jego oczu zaczęły lecieć łzy które powoli spływały po jego policzkach - masz jej oczy , jesteście takie podobne. Gdy tylko cię zobaczyłem od razu mi ją przypomniałaś. Musiałem mieć się przy sobie. Rozumiesz ? To dlatego cię chroniłem. - powiedział na jednym oddechu 
Z moich oczu także zaczęły lecieć łzy. 
-Justin ja.... Dziękuję - powiedziałam 
Justin przytulił mnie mocno do siebie i pocałował czubek mojej głowy.
-Dla ciebie wszystko kochanie.
_____________________________________________________
Hej , więc w końcu mamy następny rozdział. Wiem że jest dość krótki ale chciałam wam coś wstawić. Następny przwiduje na jutro lub nawet dzisiaj wieczorem , więc nie będziecie musieli długo czekać . Jeśli rozdział się wam podobał zostawicie po sobie komentarz , może być to nawet zwykłe 'czytam'
Chciałabym wam jeszcze bardzo podziękować za ponad 2K wyświetleń , jesteście wspaniali.
Do następnego 

piątek, 20 września 2013

06.

Justin
Obudziło mnie denerwujące ćwierkanie ptaków i chłód na mojej skórze. Nagle usłyszałem szczękanie zębów Lisy która nadal spała wtulona w moje ciało. Uwierzcie w nocy w ciemnym kamiennym magazynie z powybijanymi oknami potrafi być naprawdę zimno. Ściągnęłem moją zapinaną bluzę i okryłem nią Lise . Dziewczyna tylko jęknęła przez sen . Wstałem z łóżka i stanąłem obok niego wyciągając mój telefon z kieszeni spodnie. Na ekranie wyświetliła się nowa wiadomość 
Gin : Gdzie jesteś Justy ? co ty kombinujesz ? 
Ta dziewczyna naprawdę mnie denerwuje. Po pierwsze co ją obchodzi to gdzie jestem ? A po drugie nienawidzę jak mówi do mnie Justy. Nagle za plecami usłyszałem cichy głos. 
-Tak strasznie mi zimno - powiedziała zaspana Lisa. 
-Hej Li , obudź się zawiozę cię w miejsce gdzie będzie ci naprawdę ciepło. - powiedziałem głaszcząc ją po ramieniu. 
Lisa wstała lekko łapiąc mnie za rękę. 
-Proszę , pewnie ci zimno - podała mi moją bluzę 
-Nie jest aż tak źle - udawałem twardego . Było mi zimno jak cholera miałem na sobie tylko bokserkę a jest środek października. 
Popchnąłem lekko Lisę w stronę wyjścia i razem udaliśmy się w stronę mojego samochodu. 
-Od razu cieplej - powiedziała Lisa wiercąc się na fotelu pasażera. 
Posłałem jej zadowolony uśmiech. 
Jechaliśmy w ciszy gdy w końcu zaparkowałem auto na podjeździe domu.
-Gdzie jesteśmy ? Czyj to dom ? - zapytała szybko 
-Tak bardzo ciekawska - pokręciłem głową z uśmiechem 
Wysiedliśmy z samochodu udając się do wejścia. 

Lisa 

Gdy Justin otworzył drzwi moim oczom ukazała się mała skromna kuchnia z czarnymi meblami i małą wyspą kuchenną. Było w niej naprawdę czysto. 
-To mój dom - Justin odezwał się pierwszy raz w domu. 
-Mieszkasz tu ? Myślałam ze na tyłach baru. - zapytałam 
-Ach tak mieszkam tam , ale mój dom jest tu odziedziczyłem go po śmierci mojego ojca. - powiedział robiąc smutną minę. 
-A mama ? co z mamą ? - dopytywałam się
-To nie pora na takie rozmowy Liso.
Kiwnęłam głową i nie chcąc już zadawać pytań ruszyłam w głąb domu. Weszłam do salonu gdzie stała biała skórzana kanapa . Na końcu pomieszczenia znajdowały się schody prowadzące na górne piętro domu. 
Na przeciwko schodów były drzwi. Podeszłam do nich i chciałam pociągnąć za klamkę ale Justin mnie powstrzymał. 
-I tak jest zamknięte - powiedział 
-czemu ? co tam jest ? - pytałam zaciekawiona.
-Mój biznes - powiedział - nie można ci tam wchodzić gdy jestem w środku , zrozumiano ? 
Kiwnęłam głową. 
-Zaraz wracam - powiedział Jus i już po kilku minutach staną w drzwiach z moją walizką która znajdowała się w bagażniku auta. - możesz iść się umyć , łazienka jest na górze. 
Kiwnęłam głową łapiąc za moją walizkę i poszłam na górę. Weszłam do pierwszych drzwi na prawo gdzie jak się okazało była łazienka. Odkręciłam kurek pod prysznicem , zdjęłam zwoje brudne ciuchy i weszłam pod cieknącą , gorącą wodę. Było mi jeszcze zimno więc miałam gęsią skórkę , która zniknęła pod wpływem gorącej wody. Gdy wyszłam wytarłam się miękkim ręcznikiem i nałożyłam na siebie świeże ciuchy. Gruby sweter sprawił że było mi bardzo ciepło. Rozczesałam włosy włosy i postanowiłam ze wyschną naturalnie. Zeszłam na dół gdzie Justin siedział na kanapie. 
-Nie ma nic do jedzenia , jesteś głodna ? - zapytał 
-Tak trochę. 
-To pojedziemy do baru na śniadanie
Machnęłam głową .
-Pójdę się przebrać - powiedział Justin i wszedł na górę. 

***
Zobaczyłam szyld baru do którego zmierzało auto Justina. Wyszliśmy z auta i pokierowaliśmy się ku wejściu. Zajęliśmy miejsce i już po kilku minutach do naszego stolika podeszła szczupła blondynka 
-Na co macie ochotę ? - powiedziała kelnerka trzymając notes i długopis w ręce. 
-Na ciebie śliczna - powiedział Justin a ona zaraz po tym zrobiła się czerwona jak burak. 
Kopnęłam Justina pod stołem i nie patrząc na niego złożyłam zamówienie. 
-Naleśniki z serem. - powiedziałam do kelnerki która już baźgrała coś w swoim notesie. 
-A dla ciebie ? - zwróciła się do Justina 
-Da niego to samo - wtrąciłam szybko nie chcąc by Justin znowu odzywał się do blondynki która odeszła.
-Hej , nie chciałem naleśników - powiedział Justin. 
-Wolałam żebyś już nic nie mówił.
-Co ja takiego powiedziałem ? - zapytał 
-nie odzywa się tak do obcych dziewczyn - oznajmiłam 
-Nie widziałaś jej uśmiechu , na bank w duchu skakała z radości ze taki przystojniak jak się do nich odzywam - powiedział pewny siebie. 
-Tak tak - powiedziałam skupiając się na naleśnikach które właśnie kelnerka dostarczyła nam do stołu.
Resztę posiłku zjedliśmy w ciszy , gdy w końcu Justin się odezwał 
-Jedziemy ?
-Tak - oznajmiałam wstając z krzesła i udając się w stronę wyjścia.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o nie istotnych rzeczach gdy w końcu dotarliśmy na miejsce. 
Weszliśmy do domu śmiejąc się z tego ze przed wejściem się podknełam . Nie wiem co było w tym śmiesznego ale Justina aż zanosił się od śmiechu a ja śmiałam się głównie z niego. 
W kuchni poczułam zapach dymu który wydobywał się z salonu gdy do niego weszłam moje oczy spotkały Lucasa który siedział na kanapie i palił papierosa. 
-A więc tu jesteś kochanie. 
_______________________________________________________
Witam was po dłuższej przerwie jaką miałam z powodu braku laptopa. I jak sie wam podoba rozdział ? Moim zdaniem jest nudny bo nic sie w niem nie dzieje ale następny bedzie ciekawszy , obiecuje. 
Zapisujcie sie w zakładce informowani , do następnego <3

Ps : wymienili mi klawiaturę w laptopie i o wiele lepiej sie pisze ;D
Ps2 : Przepraszam za jakiekolwiek błędy.

piątek, 6 września 2013

Informacja

Na początku chciałabym was bardzo przeprosić za to że tak długo nie było rozdziału , miałam małe problemy z internetem a później z laptopem który aktualnie jest w naprawie , piesze tego posta u koleżanki.
Druga sprawa jest taka że chciałabym wam ogromnie podziękować za ponad 1000 wejść , jestem wam ogromnie wdzięczna. 
Trzecia sprawa jest taka że jak pewnie zauważyliście zmieniłam szablon i chciałabym abyście wyrazili opinie na temat niego w komentarzach. 
Czwarta i ostatnia sprawa jest taka że zauważyłam iż jest dużo jak już pisałam wcześniej wejść a mało komentarzy , moglibyście pod tym postem napisać zwykłe "pisz dalej" lub ":)" a będzie to dla mnie wielka motywacja w pisaniu następnego rozdziału , którego możecie się spodziewać już niedługo. 

Dziękuje jeszcze raz , kocham was . Cześć <3

czwartek, 22 sierpnia 2013

05.

Ręce Justina zacisnęły się nerwowo na kierownicy. Gdy spojrzałam na chłopaka jechał skupiony ze wzrokiem wbitym w drogę.
-Justin ? - powiedziałam cicho szlochając pod nosem.
-Tak ? - powiedział opanowanie.
-Czy ty mnie zabijesz ?
-Jeśli tego nie zrobi wpadnę w niezłe gówno , nie będę miał kasy ani roboty , będę nikim ale dla ciebie będę w stanie zaryzykować - dokończył zdanie wypuszczając głośno powietrze.
-Ufam ci Justin.
Jechaliśmy w ciszy , Justin cały czas patrzył w jeden punk , z jego twarzy wyczytałam że obmyśla jakiś plan. Jego żyła na szyi pulsowała i była widoczna coraz bardziej.
Nagle chłopak gwałtownie skręcił w małą dróżkę prowadzącą przez las. Po co tam jedziemy ? Siedzę w samochodzie z osobą która ma za zadanie mnie zabić a ja nawet się nie boje . Ufam mu bo mimo że znamy się tak krótko zrobił dla mnie wiele rzeczy , uratował mnie przed gwałtem.
-Gdzie jedziemy ?
-Musisz się gdzieś zatrzymać , nie chce żebyś wracała do Lucasa bo on cię zabije a ja też nie chce tego robić - wypuścił powietrze - plan jest taki , zatrzymasz się na tą noc w opuszczonym magazynie Lucasa którego on już nie używa , jest po drugiej stronie lasu. Ja jutro przyjadę i zabiorę cię w miejsce gdzie będziesz w pełni bezpieczna.
Pokiwałam głową na znak że się zgadzam.
Chłopak zaparkował auto przed opuszczonym budynkiem , był straszny . Okna były powybijane a tynk ze ścian budynku opadał na ziemię.
Wysiedliśmy z samochodu a Justin bez słowa wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Weszliśmy do budynku przeszliśmy przez długi korytarz i weszliśmy do jednego z pomieszczenia gdzie stała kanapa i mały stolik.
-Przepraszam że muszę cię tu zostawiać , ale nie mamy innego wyjścia chcesz żyć prawda ?- powiedział i posmutniał.
-Nie chce tu zostawać sama na noc , boję się . - powiedziałam spuszczając głowę.
-Teraz muszę iść załatwić swoje sprawy , no wiesz ? –nie zwracając uwagi na to co powiedziałam odparł i pokazał głową na wyjście.
-Tak – powiedziałam opadając na łóżko które stało w pomieszczeniu.
Justin
Z piskiem opon wyjechałem z pod magazynu , kierując się prosto do baru . Mijałem ciche uliczki w których nie było widać żywej duszy. Małe kropelki deszczu zaczęły rozprzestrzeniać się po przedniej szybie mojego auta. Już po kilku minutach gęsty rzęsisty deszcz dudnił o dach samochodu. Wiechałem na parking baru , wyszedłem z auta i mocno trzasnąłem drzwiami. Kierując się w stronę wejścia , poprawiłem moją skurzaną kurtkę i lekko pod ciągnąłem spodnie. Kiedy otworzyłem na drzwi dwie pary oczy zwróciły się w moim kierunku. Należały do Lucasa i Gin którzy siedzieli przy barze i popijali czerwone wino.
-Gdzie ona jest ? – Warknął Lucas w moją stronę.
-Nie ma jej tu – nie skłamałem przecież.
-Gdzie jest ta kurwa ? Wiem że ją nie zabiłeś , nie jesteś na tyle odważny. – Warknął wstają z krzesła kierując się w moją stronę z zaciśniętymi pięściami.
-Nie ma jej tu- powtórzyłem.
Na moim policzku poczułem silne uderzenie pięścią Lucasa. Nie miałem zamiaru na to pozwalać więc też uderzyłem go , nie raz ale kilka razy. Twarz Lucasa była we krwi ale i tak nie tracił siły uderzył mnie jeszcze kilka razy co oddałem. Wyrwałem się z jego uścisku i podszedłem do Gin.
-Możemy porozmawiać , skarbie ? – powiedziałem uwodzicielsko aby się zgodziła.
Gin wstała i razem skierowaliśmy się do jej pokoju .
-Co ? –powiedziała Gin zamykając za nami drzwi.
-Gdzie są klucze ?
-Jakie klucze Justin ? –zapytała ze zdziwieniem.
-Nie udawaj głupiej , klucze od mieszkania – powiedziałem.
-Nie dam ci ich.
-Jesteś tego pewna – powiedziałem podchodząc do niej i oplatając ją rękami w tali. – Daj je – szepnełem jej w twarz .
-Nie – odpowiedziała krótko.
-Gdzie one są , Gin ? – powiedziałem lekko muskając jej szyję.
Gin ze zdenerwowaniem wyrwała się z mojego uścisku i podeszła do szafki . Szarpnęła za drzwiczki i wyciągnęła z szafki mały kluczyk. Rzuciła nim we mnie i wskazała palcem na drzwi.
-Masz a teraz wyjdź – krzyknęła
-Dziękuje kochanie – posłałem jej łobuzerski uśmiech i wyszedłem z pomieszczenia.
Gdy zszedłem na dół zobaczyłem Lucasa z twarzą już obmytą z krwi.
-Jutro mam cię tu widzieć z towarem , jest mi potrzebny a i pamiętaj znajdę tą dziwkę – powiedział.
-Nie mów tak do niej – mruknąłem i wyszedłem z baru.
ponownie wszedłem do samochodu po czym odpaliłem go i ruszyłem w stronę domu w którym mieszkałem jakiś czas. Po 5 minutach szybkiej jazdy byłem już na miejscu. Moim oczom ukazał się stary beżowy dom. Wszedłem na ganek po czym odkluczyłem drzwi i wszedłem do środka . W domu było ciemno , trochę śmierdziało stęchlizną , ale nie była tak źle. Około rok temu przyjechałem tu z Kanady poznałem Gin i razem kupiliśmy ten dom . Po ciągłych imprezach zabrakło nam kasy i Gin wymyśliła jak będzie zarabiać rozstałem się z nią wtedy bo to było by nie normalne spotykać się z dziwką. Ona wolała nią być niż być ze mną stwierdziłem że nie jest tego warta . Teraz jest mi potrzebna tylko do jednego , wyładowywanie nerwów i emocji. Poszedłem na górę sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu , łóżko było idealnie zasłane i wszystko było na miejscu więc nic nie musiałem sprzątać. Gdy miałem wychodzić zobaczyłem że zegarek wskazuję godzinę 23 więc nie mając już nic na głowie postanowiłem pojechać do Lisy .
Lisa
Z głębokiego snu w który zapałam po wyjściu Justina wybudziły mnie dwa męskie głosy zbliżające się do mojego pokoju. Wstałam zaskoczona siadając na łóżku i po chwili zobaczyłam mężczyzn w drzwiach od pokoju w którym przebywałam.
-Patrz kogo my tu mamy – powiedział jeden z nich do drugiego.
-Jakaś lalunia , co ty tu robisz ? – zwrócił się do mnie – zresztą nie ważne , zabawimy się – powiedział nie dając mi odpowiedzieć na pytanie które wcześniej zadał.
Mężczyźni zbliżyli się do mnie i usiedli po oby dwóch moich stronach. Jeden zaczął bawić się moimi włosami po czym go odepchnęłam , ze złości złapał mnie w tali i położył na łóżku. Zaczęłam krzyczeć i wyrywać się z jego uścisku.
-Panowie , co się tutaj dzieje ? –Usłyszałam głos Justina . Zawsze mnie ratuję.
Faceci podskoczyli ze zdziwieniem.
-Wynocha - powiedział Justin a faceci jak małe biedne pieski opuścili pomieszczenie.
-Chodź tu – powiedział przyciągając mnie do siebie położyliśmy się razem w uścisku na kanapie i niekontrolowanie zasnęliśmy.
________________________________________________________________
Witam <3 I jak wam się podoba rozdział ? Chciałam wam podziękować za ponad 1000 wyświetleń , nie myślałam że aż tylu osobą spodoba się to co piszę , naprawdę dziękuję <3
Kocham was.
Czytasz=Komentujesz


środa, 14 sierpnia 2013

04.

Justin
Kiedy wyszedłem z pokoju Lisy moim kierunkiem było pomieszczenie w którym spała Gin. Gdy wszedłem do pokoju dziewczyna stała nago przed lustrem i czesała swoje potargane na wszystkie strony włosy . Gdy mnie zobaczyła na jej twarz wkradł się uśmiech. Od razu podeszła do mnie , posłała mi uwodzicielskie spojrzenie i złączyła nasze usta  w namiętnym pocałunku. Szliśmy powoli w stronę łóżka aż moje tylne części klan dotknęły materaca a ja razem z Gin upadliśmy na łóżko nadal się całując. Dziewczyna ściągnęła mi koszulkę a następnie spodnie  , tak ze można było dostrzec wzgórek na moich bokserkach. Już po kilku minutach można było usłyszeć jak Gin krzyczy moje imię prosząc o więcej. Nie wińcie mnie zawsze jak byłem zdenerwowany szedłem do Gin i ona pomagała mi zapomnieć o nerwach.
Lisa
Moja noc minęła mi strasznie ciężko , prawie cały czas płakałam , a zza ścian było słychać jęki i krzyki jakiś dziewczyn. Nadal nie mogłam uwierzyć w to gdzie jestem i po co tu jestem . Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział że dzisiaj będę siedziała w burdelu i słuchała jakiś jęków wyśmiała bym go i najpewniej zmieszała z błotem. Jestem wdzięczna Justinowi za to co dzisiaj dla mnie zrobił. Wiele razu uprawiałam seks z Lucasem i nie bałam się bólu lecz po prostu to siedziało we mnie gdzieś ze przecież sprzedaje swoje ciało a każda dziewczyna powinna się szanować. Ci obcy mężczyźni którzy przychodzili do baru byli obrzydliwi , chyba będę musiała to w końcu zrobić bo inaczej Lucas mnie zabije ale mam nadzieje ze nie nastąpi to szybko. Leżałam już dłuższy czas patrząc się w sufit aż w końcu zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.
***
Obudziła mnie głośna muzyka która rozbrzmiewała echem w mojej głowie , wstałam i skierowałam się do szafy z której wyjęłam czarne leginsy i kremowy sweter . Na nogi założyłam buty na obcasie i zeszłam na dół. Sala była pusta tylko za barem stał Lucas i wycierał szklanki białą ściereczką a pod ścianą stała Gin , jak zwykle skąpo ubrana.
-Co tu się dzieje ? - podeszłam do niej i uniosłam brwi pytająco.
-Mamy nowego DJ'a i nowe nagłośnienie i właśnie robimy próbę przed dzisiejszą imprezą - machnęła głową do chłopaka stojącego za konsolą a on nam odmachał.
Ile można robić imprez , codziennie ? Tak , chyba tak.
Nagle do sali wszedł Justin z plecakiem na plecach , szepnął coś do Lucasa ten odpowiedział mi i udał się na zaplecze.
-Cześć Gin - powiedział patrząc na dziewczynę a później jego wzrok skierował się na mnie. Był przepełniony smutkiem i współczuciem. Justin znowu popatrzył na Gin szepnął jej parę słów do ucha , złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
-Wsiadaj - powiedział pokazując na czarne auto.
Obeszłam je dookoła i wsiadłam na miejsce pasażera. Justin również wsiadł do auta.
-Gdzie jedziemy ? - odezwałam się pierwszy raz do chłopka w tym dniu.
-Mam do załatwienia kilka spraw a ty jedziesz ze mną bo nie chce żebyś tam zostawała gdy mnie nie ma w pobliżu. - powiedział wyciągając paczkę papierosów z kieszeni kurtki i odpalił go.
-Dlaczego to dla mnie robisz ? Dlaczego jesteś dla mnie taki dobry ? - powiedziałam patrząc na niego. Justin wypuścił dym z płuc
-To długa historia , ale po prostu jest mi ciebie szkoda bo widać ze jesteś inna niż te dziwki.
-Inna czyli ?
-Słuchaj Lisa - popatrzył na mnie i już po chwili jego wzrok skierował się ponownie na drogę - Pamiętasz jak się poznaliśmy ? Wtedy wydałaś mi się wyjątkowa , inne laski na mój widok same wyskakują z ubrań a ty byłaś taka niewinna , nawet wstydziłaś się na mnie popatrzeć. - powiedział z tym jego specyficznym akcentem. Naglę telefon Justina zaczął dzwonić , telefon leżał na desce rozdzielczej więc mogłam zobaczyć kto dzwoni , na ekranie wyświetlił się numer Lucasa . Justin szybko wziął telefon do ręki , odebrał go , włączył głośno mówiący i z powrotem położył telefon na deskę.
-Zabij tą małą kurwę , wiem ze jest z tobą ta dziwka nie zarobiła nawet dolara , nie jest mi już potrzebna , zabij ją teraz - Justin skierował swój wzrok na mnie i przełknął głośno ślinę.
Kurwa.
________________________________________________
Hej , witam was po dłuższej przerwie. Nie było rozdziału bo nie byłam zadowolona z ilości komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Mam nadzieje że was nie zawiodłam , przepraszam. Następny dodam gdy pod tym będzie 4 komentarze xx
kocham was.
Czytasz=Komentujesz


piątek, 9 sierpnia 2013

03.

Na imprezę przyszło dużo napalonych zboków a ja tylko w głębi duszy modliłam się żeby żaden z nich nie podszedł do mnie. No tak Bóg nie wysłuchał moich modlitw bo już w moim kierunku zmierzał jakiś facet .
- Pójdziesz ze mną mała - powiedział mi do ucha.
Moje mięśnie momentalnie się napięły , stałam jak sparaliżowana , dopóki ten facet nie zaczął mnie ciągnąć za nadgarstek. Zaciągnął mnie do tego ciemnego pokoju w którym spałam. Skąd on do cholery wiedział gdzie ze mną pójść , pewnie nie jest tu pierwszy raz.
Facet zaczął się dobierać do moich skąpych ubrań , rzucił mnie na łóżko i już po chwili zaczął ściągać ubrania z siebie. Obmacywał mnie po częściach intymnych mojego ciała . Z mojego gardła wydobył się jeden wieli krzyk. Po około dwóch minutach zobaczyłam że drzwi się otwierają.
 
Justin
Zaparkowałem auto za barem bo nie chciałem się w nim pokazywać z rozwalonym nosem i rozciętą wargą. Gdy wszedłem do magazynu usłyszałem krzyk , jeden wielki krzyk który roznosił się echem po całym magazynie. Postanowiłem sprawdzić skąd pochodzi. Wszedłem na górę i usłyszałem go głośniej , gdy zbliżałem się do drzwi od pokoju Lisy już wiedziałem skąd pochodzą krzyki. Szybko otworzyłem drzwi i zobaczyłam jakiegoś starego skurwysyna który leżał na płaczącej i krzyczącej Lisie. Podszedłem do nich postawiłem tego gościa na nogi i sprzedałem mu kilka lewych prostych w twarz. Ponownie otworzyłem drzwi i wypchałem tego faceta za nie , zbierając jego ubrania z ziemi rzuciłem je w niego i zamknąłem drzwi z trzaskiem. Odwróciłem się i zobaczyłem że Lisa leży na łóżku pół naga. Podszedłem do niej sięgnąłem moją koszulkę i kazałem jej ją założyć . Usiadłem obok niej i mocno ją do siebie przytuliłem. Lisa aż zanosiła się od płaczu.
-Czemu to zrobiłeś ? - zapytała pociągając nosem.
-Bo widziałem że tego nie chcesz.
-Lucas Cię zabije.
-Gówno mi może zrobić - powiedziałem przyciskając ją do siebie jeszcze mocniej.
Lisa płakała jeszcze przez chwilę. Po około 10 min spojrzała na mnie krzywiąc się.
-Co ci się stało ? - skrzywiła się jeszcze bardziej.
-Ja ... biłem się - powiedziałem z małym zająknięciem.
Lisa wstała szybko , wzięła swój top który zapewne dała jej Gin bo ona na pewno nie ma takich rzeczy. Podeszła do małej umywalki na końcu pokoju i namoczyła go . Ja w tym czasie usiadłem na łóżku stawiając nogi na podłodze i przyglądając się jej. Podeszła do mnie i uklękła przede mną. Wzięła top i zaczęła obmywać moją wargę i nos.
-Gin cię zabiję - odparłem
-Za co ?
-Za ten top - powiedziałem krzywiąc twarz bo moja rana zapiekła.
-Boli ? - zapytała z troską.
-Nie ? - powiedziałem z irytacją.
Lisa jeszcze chwile jeździła materiałem po mojej twarzy.
-Gotowe - powiedziała ze smutkiem na twarzy i usiała obok mnie. - Nadal nie rozumiem dlaczego to zrobiłeś przecież od tego tu jestem , żeby wszyscy mnie pieprzyli i żeby dawali mi za to kasę.
-Jest mi ciebie szkoda - powiedziałem i popatrzyłem na nią - jesteś inna niż te wszystkie dziwki.
-A co powie na to Lucas ?
-Ten gnojek przywozi tu te wszystkie dziewczyny i karze im to robić jakby sam nie mógł na siebie zarobić , jest zwykłym tchórzem.
Lisa machnęła tylko głową i położyła się na łóżko.
-Jestem zmęczona - powiedziała.
-Ja już pójdę - wstałem , podszedłem do drzwi i otworzyłem je .
-Justin ? - powiedziała cicho.
-Tak ?
-Boje się.
-Nie bój się , nie ma czego.
_________________________________________________________
Jak wrażenia po rozdziale ? Przepraszam że jest taki krótki ale chciałam jak najszybciej go dodać żeby was nie zawieść. Napiszcie swoją opinie w komentarzach. Przyjmę wszelką krytykę. Zapraszam do zakładki informowani. Do następnego. #muchlove

Czytasz = Komentujesz
 



środa, 7 sierpnia 2013

02.

Lucas otworzył mi drzwi przed ciemnym pomieszczeniem. Pokój śmierdział stęchlizną. Ściany były pomalowane na pudrowy róż i były brudne. Obok zakrytego okna stało niewielkie łóżko.
-Tu będziesz spała - powiedział chłopak i wskazał rękom na pokój.
Weszłam do pomieszczenia kulejąc bo strasznie bolała mnie noga i usiadłam na twardym łóżku.
-Lukasie - próbowałam być opanowana - czemu tu jestem ? Przez talerz ? - powiedziałam krzywiąc się na samą myśl .
-Nie jesteś tu przez talerz to był tylko pretekst , od początku naszej znajomości wiedziałem że tu będziesz Elisabeth.
-Po co tu jestem ? - zapytałam zaskoczona.
-Za dużo pytań suko - powiedział szybko i wyszedł trzaskając drzwiami.
Wstałam , rozejrzałam się po zimnym pokoju. W co ty się wpakowałaś Lisa ? Podeszłam do okna i osłoniłam je , moim oczom ukazała się droga prowadząca przez pustkowie. Przed barem stały dwie dziewczyny ubrane jak dziwki i rozmawiały ze sobą . Nagle do jednej z dziewczyn podszedł chłopak
-O cześć Justin - krzyknęła podekscytowana.
-Cześć Gin , jak tam skarbie ? - powiedział i oblizał usta.
-Jak zawsze - mrugnęła do niego okiem - widziałeś Lucas przywiózł jakąś nową ?
-Ta ja właśnie w tej sprawie - powiedział i nagle jego oczy spotkały się z moimi . Przestraszyłam się i odskoczyłam od okna.

Justin
Otworzyłem białe drzwi do pokoju w którym miała się znajdować ta dziewczyna . Kiedy wszedłem do pokoju zobaczyłem kruchą dziewczynę siedzącą na łóżku , trzęsącą się z zimna. Zawsze było mi szkoda tych dziewczyn które Lucas najpierw w sobie rozkochiwał a później przywoził je tu i robił z nich dziwki.
-Cześć - powiedziałem ostrożnie podchodząc do łóżka i siadając na nim . Postanowiłem postępować z tą dziewczyną inaczej niż z pozostałymi bo była inna. Tamte dziwki były napalone bardziej niż ja jak mnie widziały. Wyglądało to tak jakby prosiły się o gwałt.
-Cześć - dziewczyna podniosła głowę z nad kolan żeby móc na mnie spojrzeć.
-Wiesz po co tu jestem ? - zapytałem.
-Ja nie wiem po co ja tu jestem a mam wiedzieć po co ty ? - powiedziała nieco zirytowana.
-Grzeczniej suko ,jesteś tu po to by zarabiać jako dziwka a ja jestem tu po to by sprawdzić czy się nadajesz. - powiedziałem.
-Ja mam być prostytutką ?
-Tak Lucas wpadł w niezłe gówno i potrzebuje kasy a ty masz ją zarobić - wyjaśniłem.
Jej oczy wypełniły się łzami , zrobiło mi się jej strasznie szkoda. Ta dziewczyna jest wyjątkowa nie mogę jej tego zrobić . czy ja mięknę ?
-Jesteś tu po to żeby mnie zgwałcić ? - zapytała zanosząc się od płaczu.
-Tak, ale nie zrobię tego.
-Dlaczego ?
Nie mogę przecież powiedzieć że jest mi jej zwyczajnie szkoda , pomyśl że jestem jakimś mięczakiem albo co.
-Bo , nie chce okey ?
chyba zobaczyła moje zakłopotanie bo postanowiła zmienić temat
-Jesteś tu od sprawdzania czy dziewczyna jest dobra w łóżku ?
-Nie to jest tylko mały plus - posłałem jej łobuzerski uśmiech - jestem tu od całkiem innych rzeczy o których ty nie możesz wiedzieć mała. - powiedziałem i wstałem z łóżka kierując się w stronę drzwi. Stanąłem przed lustrem wiszącym koło drzwi i rozczochrałem włosy - mają wyglądać jak po seksie - powiedziałem i opuściłem pomieszczenie.
Zszedłem na dół po drewnianych schodach i poszedłem do biura Lucasa.
-Cześć stary - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi
-I co byłeś u niej ? - nie odpowiadając na przywitanie od razu przeszedł do sedna rozmowy.
-Tak , nadaje się - nie mogłem mu powiedzieć że nie bo wtedy nie była by już potrzebna i musiał bym ją zabić.
-To dobrze , wyślij do niej Gin niech jej pokaże co i jak a ty poinformuj chłopaków że jedziemy do dostawców bo kurwa już wkurwiają. - powiedział.
Nie pomyślcie sobie że jestem jakimś chłopaczkiem na posyłki , po prostu były powody dla których jestem wdzięczny Lucasowi.
Wyszedłem kierując się do baru przy którym siedziała seksowna Gin
-Hej kochanie - powiedziała i złapała mnie za szyję - masz ochotę ?
-Nie teraz Gin , ty masz iść do tej małej powiedzieć jej co i jak a ja mam kilka spraw do załatwienia. - powiedziałem patrząc jej w oczy.
-No dobrze - powiedziała dziewczyna i pocałowała mnie w usta.
Nie Gin to nie moja dziewczyna , jest mi ona potrzebna tylko do jednego , sami wiecie. Jej to chyba nie przeszkadza , tak mi się wydaje.

Lisa
Za drzwiami usłyszałam stukot obcasów a zaraz po tym ktoś przekręcał klucz w dziurce . Do pokoju weszła wysoka blondynka o bardzo krótkich włosach , miała na sobie skąpe ubrania i zabójczo wysokie szpilki.
-Cześć - powiedziała swoim melancholyjnym wysokim głosem.
-Cześć - odpowiedziałam nieśmiało.
-Jestem Gin , przyniosłam ci ciuchy w które masz się dzisiaj ubrać bo twoje pewnie nie nadają się do tego co będziesz dziś robić , zrób ostry makijaż i buty , masz jakieś wysokie buty ? - Powiedziała tak szybko ze ledwo ją zrozumiałam.
-Ja.... nie mam - powiedziałam jąkając się.
-nic nie szkodzi pożyczę ci moje - odparła krótkowłosa.
-Gin ja nie chce tego robić - powiedziałam po raz pierwszy odważnie.
-Nie masz wyjścia , ja też byłam kiedyś w takiej sytuacji.
-Też tu jesteś przez Lucasa ? - zapytałam ostrożnie.
-Lucas mi pomógł , dzięki niemu mam dach nad głową , pomógł mi kiedy wylądowałam na ulicy i nie miałam się gdzie podziać , dlatego teraz ja pomagam mu i jestem tutaj.
Machnęłam tylko głową i wstałam z łóżka ściągnęłam swoje szorty i bluzkę na ramiączkach i założyłam ubrania które przyniosła mi Gin. Był tam skąpy top i bardzo krótka spódnica . Z walizki wyciągnęłam moje kosmetyki i zrobiłam mocny makijaż dobrze podkreślając oko.
Tak , poddałam się postanowiłam to zrobić ubrać się , iść na ulicę i stać pod jakąś latarnią czy bóg wie czym. Gdybym tego nie zrobiła z własnej woli , pewnie by mnie do tego zmusili. Ubrana i uczesana podeszłam do lustra . Wyglądałam jak dziwka , bo nią byłam , zwykłą dziwką która cały czas się poddaje , tylko tak mogłam się teraz nazwać.
- Chodź -Gin złapała mnie za plecy i lekko popchnęła w stronę drzwi. Zeszłyśmy na dół po drewnianych schodach. Moim oczom ukazał się podłużny bar za którym widać było bardzo dużo alkoholu , w pomieszczeniu były też inne stoliki dla gości. Na końcu sali stał drewniany podest a na nim przyczepione trzy srebne rury do tańca. Zamknęłam na chwile oczy by stłumić łzy które przez cały czas napływały mi do oczy.
-Ja tańczę tam - Gin pokazała ręką na jedną z rur - a ty będziesz tu - teraz pokazała ręką na parkiet - tańczyć z klientami i nie próbuj żadnych numerów , żadnego uciekania bo oberwie się i mi i tobie , zrozumiane ? - powiedziała patrząc na mnie stanowczo.
-Tak - odpowiedziałam.

Justin
Zaparkowałem auto przed jednym z magazynów. Zaraz za mną przyjechało drugie auto którym kierował Lucas bo nie zmieścilibyśmy się do jednego. Ja i chłopaki wysiedliśmy z aut i skierowaliśmy się w stronę wejścia. Tuż po wejściu poczułem dziwny zapach , rozpoznałem go to zapach marihuany. Na końcu wielkiego pokoju siedziało sześciu mężczyzn i palili skręty.
-Palicie nasz towar ? - zapytał Lucas głośno.
Mężczyźni wstali kierując się w naszą stronę.
-Co tu robicie ? - odezwał się jeden z nich.
-Przyszliśmy odzyskasz to co nasze - włączyłem się do rozmowy.
-Wasze ?
-Kurwa przesyłamy wam pieniądze to chcemy nasz towar - powiedział Lucas zaciskając zęby - więc pozwólcie ze go sobie weźmiemy - Lucas podszedł do ściany pod którą stał wielki karton i wziął go na ręce. Jednemu z chłopaków chyba się to nie spodobało bo rzucił się z pięściami na chłopaka o czarnych włosach. Ja chcąc obronić kumpla kopnęłam go w tył kolan , chłopak się przewrócił a ja zacząłem go kopać . Z kolei inni rzucili się na mnie jedni w obronie jedni w ataku oberwałem dwa razy w nos z którego zaczęła mi lecieć gęsta czerwona ciecz i w wargę która jak mi się wydawało była rozcięta. Nick , jeden z chłopaków z naszego gangu chwycił karton i wybiegł z magazynu i wtedy i my mogliśmy go opuścić.
___________________________________________________________
Chciałabym wam podziękować za tak miłe komentarze , nawet nie wiecie jakie są dla mnie ważne. Chciałabym żebyście się zapisali w zakładce informowani , jeśli nie macie konta na google napiszcie mi na twitterze lub na asku że chcielibyście być informowani i podajcie swój nick. Zajrzyjcie też w nową zakładkę inne blogi. To tyle z mojej strony jeszcze raz dziękuje , kocham was.
 

Czytasz = Komentujesz