czwartek, 22 sierpnia 2013

05.

Ręce Justina zacisnęły się nerwowo na kierownicy. Gdy spojrzałam na chłopaka jechał skupiony ze wzrokiem wbitym w drogę.
-Justin ? - powiedziałam cicho szlochając pod nosem.
-Tak ? - powiedział opanowanie.
-Czy ty mnie zabijesz ?
-Jeśli tego nie zrobi wpadnę w niezłe gówno , nie będę miał kasy ani roboty , będę nikim ale dla ciebie będę w stanie zaryzykować - dokończył zdanie wypuszczając głośno powietrze.
-Ufam ci Justin.
Jechaliśmy w ciszy , Justin cały czas patrzył w jeden punk , z jego twarzy wyczytałam że obmyśla jakiś plan. Jego żyła na szyi pulsowała i była widoczna coraz bardziej.
Nagle chłopak gwałtownie skręcił w małą dróżkę prowadzącą przez las. Po co tam jedziemy ? Siedzę w samochodzie z osobą która ma za zadanie mnie zabić a ja nawet się nie boje . Ufam mu bo mimo że znamy się tak krótko zrobił dla mnie wiele rzeczy , uratował mnie przed gwałtem.
-Gdzie jedziemy ?
-Musisz się gdzieś zatrzymać , nie chce żebyś wracała do Lucasa bo on cię zabije a ja też nie chce tego robić - wypuścił powietrze - plan jest taki , zatrzymasz się na tą noc w opuszczonym magazynie Lucasa którego on już nie używa , jest po drugiej stronie lasu. Ja jutro przyjadę i zabiorę cię w miejsce gdzie będziesz w pełni bezpieczna.
Pokiwałam głową na znak że się zgadzam.
Chłopak zaparkował auto przed opuszczonym budynkiem , był straszny . Okna były powybijane a tynk ze ścian budynku opadał na ziemię.
Wysiedliśmy z samochodu a Justin bez słowa wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Weszliśmy do budynku przeszliśmy przez długi korytarz i weszliśmy do jednego z pomieszczenia gdzie stała kanapa i mały stolik.
-Przepraszam że muszę cię tu zostawiać , ale nie mamy innego wyjścia chcesz żyć prawda ?- powiedział i posmutniał.
-Nie chce tu zostawać sama na noc , boję się . - powiedziałam spuszczając głowę.
-Teraz muszę iść załatwić swoje sprawy , no wiesz ? –nie zwracając uwagi na to co powiedziałam odparł i pokazał głową na wyjście.
-Tak – powiedziałam opadając na łóżko które stało w pomieszczeniu.
Justin
Z piskiem opon wyjechałem z pod magazynu , kierując się prosto do baru . Mijałem ciche uliczki w których nie było widać żywej duszy. Małe kropelki deszczu zaczęły rozprzestrzeniać się po przedniej szybie mojego auta. Już po kilku minutach gęsty rzęsisty deszcz dudnił o dach samochodu. Wiechałem na parking baru , wyszedłem z auta i mocno trzasnąłem drzwiami. Kierując się w stronę wejścia , poprawiłem moją skurzaną kurtkę i lekko pod ciągnąłem spodnie. Kiedy otworzyłem na drzwi dwie pary oczy zwróciły się w moim kierunku. Należały do Lucasa i Gin którzy siedzieli przy barze i popijali czerwone wino.
-Gdzie ona jest ? – Warknął Lucas w moją stronę.
-Nie ma jej tu – nie skłamałem przecież.
-Gdzie jest ta kurwa ? Wiem że ją nie zabiłeś , nie jesteś na tyle odważny. – Warknął wstają z krzesła kierując się w moją stronę z zaciśniętymi pięściami.
-Nie ma jej tu- powtórzyłem.
Na moim policzku poczułem silne uderzenie pięścią Lucasa. Nie miałem zamiaru na to pozwalać więc też uderzyłem go , nie raz ale kilka razy. Twarz Lucasa była we krwi ale i tak nie tracił siły uderzył mnie jeszcze kilka razy co oddałem. Wyrwałem się z jego uścisku i podszedłem do Gin.
-Możemy porozmawiać , skarbie ? – powiedziałem uwodzicielsko aby się zgodziła.
Gin wstała i razem skierowaliśmy się do jej pokoju .
-Co ? –powiedziała Gin zamykając za nami drzwi.
-Gdzie są klucze ?
-Jakie klucze Justin ? –zapytała ze zdziwieniem.
-Nie udawaj głupiej , klucze od mieszkania – powiedziałem.
-Nie dam ci ich.
-Jesteś tego pewna – powiedziałem podchodząc do niej i oplatając ją rękami w tali. – Daj je – szepnełem jej w twarz .
-Nie – odpowiedziała krótko.
-Gdzie one są , Gin ? – powiedziałem lekko muskając jej szyję.
Gin ze zdenerwowaniem wyrwała się z mojego uścisku i podeszła do szafki . Szarpnęła za drzwiczki i wyciągnęła z szafki mały kluczyk. Rzuciła nim we mnie i wskazała palcem na drzwi.
-Masz a teraz wyjdź – krzyknęła
-Dziękuje kochanie – posłałem jej łobuzerski uśmiech i wyszedłem z pomieszczenia.
Gdy zszedłem na dół zobaczyłem Lucasa z twarzą już obmytą z krwi.
-Jutro mam cię tu widzieć z towarem , jest mi potrzebny a i pamiętaj znajdę tą dziwkę – powiedział.
-Nie mów tak do niej – mruknąłem i wyszedłem z baru.
ponownie wszedłem do samochodu po czym odpaliłem go i ruszyłem w stronę domu w którym mieszkałem jakiś czas. Po 5 minutach szybkiej jazdy byłem już na miejscu. Moim oczom ukazał się stary beżowy dom. Wszedłem na ganek po czym odkluczyłem drzwi i wszedłem do środka . W domu było ciemno , trochę śmierdziało stęchlizną , ale nie była tak źle. Około rok temu przyjechałem tu z Kanady poznałem Gin i razem kupiliśmy ten dom . Po ciągłych imprezach zabrakło nam kasy i Gin wymyśliła jak będzie zarabiać rozstałem się z nią wtedy bo to było by nie normalne spotykać się z dziwką. Ona wolała nią być niż być ze mną stwierdziłem że nie jest tego warta . Teraz jest mi potrzebna tylko do jednego , wyładowywanie nerwów i emocji. Poszedłem na górę sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu , łóżko było idealnie zasłane i wszystko było na miejscu więc nic nie musiałem sprzątać. Gdy miałem wychodzić zobaczyłem że zegarek wskazuję godzinę 23 więc nie mając już nic na głowie postanowiłem pojechać do Lisy .
Lisa
Z głębokiego snu w który zapałam po wyjściu Justina wybudziły mnie dwa męskie głosy zbliżające się do mojego pokoju. Wstałam zaskoczona siadając na łóżku i po chwili zobaczyłam mężczyzn w drzwiach od pokoju w którym przebywałam.
-Patrz kogo my tu mamy – powiedział jeden z nich do drugiego.
-Jakaś lalunia , co ty tu robisz ? – zwrócił się do mnie – zresztą nie ważne , zabawimy się – powiedział nie dając mi odpowiedzieć na pytanie które wcześniej zadał.
Mężczyźni zbliżyli się do mnie i usiedli po oby dwóch moich stronach. Jeden zaczął bawić się moimi włosami po czym go odepchnęłam , ze złości złapał mnie w tali i położył na łóżku. Zaczęłam krzyczeć i wyrywać się z jego uścisku.
-Panowie , co się tutaj dzieje ? –Usłyszałam głos Justina . Zawsze mnie ratuję.
Faceci podskoczyli ze zdziwieniem.
-Wynocha - powiedział Justin a faceci jak małe biedne pieski opuścili pomieszczenie.
-Chodź tu – powiedział przyciągając mnie do siebie położyliśmy się razem w uścisku na kanapie i niekontrolowanie zasnęliśmy.
________________________________________________________________
Witam <3 I jak wam się podoba rozdział ? Chciałam wam podziękować za ponad 1000 wyświetleń , nie myślałam że aż tylu osobą spodoba się to co piszę , naprawdę dziękuję <3
Kocham was.
Czytasz=Komentujesz


środa, 14 sierpnia 2013

04.

Justin
Kiedy wyszedłem z pokoju Lisy moim kierunkiem było pomieszczenie w którym spała Gin. Gdy wszedłem do pokoju dziewczyna stała nago przed lustrem i czesała swoje potargane na wszystkie strony włosy . Gdy mnie zobaczyła na jej twarz wkradł się uśmiech. Od razu podeszła do mnie , posłała mi uwodzicielskie spojrzenie i złączyła nasze usta  w namiętnym pocałunku. Szliśmy powoli w stronę łóżka aż moje tylne części klan dotknęły materaca a ja razem z Gin upadliśmy na łóżko nadal się całując. Dziewczyna ściągnęła mi koszulkę a następnie spodnie  , tak ze można było dostrzec wzgórek na moich bokserkach. Już po kilku minutach można było usłyszeć jak Gin krzyczy moje imię prosząc o więcej. Nie wińcie mnie zawsze jak byłem zdenerwowany szedłem do Gin i ona pomagała mi zapomnieć o nerwach.
Lisa
Moja noc minęła mi strasznie ciężko , prawie cały czas płakałam , a zza ścian było słychać jęki i krzyki jakiś dziewczyn. Nadal nie mogłam uwierzyć w to gdzie jestem i po co tu jestem . Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział że dzisiaj będę siedziała w burdelu i słuchała jakiś jęków wyśmiała bym go i najpewniej zmieszała z błotem. Jestem wdzięczna Justinowi za to co dzisiaj dla mnie zrobił. Wiele razu uprawiałam seks z Lucasem i nie bałam się bólu lecz po prostu to siedziało we mnie gdzieś ze przecież sprzedaje swoje ciało a każda dziewczyna powinna się szanować. Ci obcy mężczyźni którzy przychodzili do baru byli obrzydliwi , chyba będę musiała to w końcu zrobić bo inaczej Lucas mnie zabije ale mam nadzieje ze nie nastąpi to szybko. Leżałam już dłuższy czas patrząc się w sufit aż w końcu zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.
***
Obudziła mnie głośna muzyka która rozbrzmiewała echem w mojej głowie , wstałam i skierowałam się do szafy z której wyjęłam czarne leginsy i kremowy sweter . Na nogi założyłam buty na obcasie i zeszłam na dół. Sala była pusta tylko za barem stał Lucas i wycierał szklanki białą ściereczką a pod ścianą stała Gin , jak zwykle skąpo ubrana.
-Co tu się dzieje ? - podeszłam do niej i uniosłam brwi pytająco.
-Mamy nowego DJ'a i nowe nagłośnienie i właśnie robimy próbę przed dzisiejszą imprezą - machnęła głową do chłopaka stojącego za konsolą a on nam odmachał.
Ile można robić imprez , codziennie ? Tak , chyba tak.
Nagle do sali wszedł Justin z plecakiem na plecach , szepnął coś do Lucasa ten odpowiedział mi i udał się na zaplecze.
-Cześć Gin - powiedział patrząc na dziewczynę a później jego wzrok skierował się na mnie. Był przepełniony smutkiem i współczuciem. Justin znowu popatrzył na Gin szepnął jej parę słów do ucha , złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
-Wsiadaj - powiedział pokazując na czarne auto.
Obeszłam je dookoła i wsiadłam na miejsce pasażera. Justin również wsiadł do auta.
-Gdzie jedziemy ? - odezwałam się pierwszy raz do chłopka w tym dniu.
-Mam do załatwienia kilka spraw a ty jedziesz ze mną bo nie chce żebyś tam zostawała gdy mnie nie ma w pobliżu. - powiedział wyciągając paczkę papierosów z kieszeni kurtki i odpalił go.
-Dlaczego to dla mnie robisz ? Dlaczego jesteś dla mnie taki dobry ? - powiedziałam patrząc na niego. Justin wypuścił dym z płuc
-To długa historia , ale po prostu jest mi ciebie szkoda bo widać ze jesteś inna niż te dziwki.
-Inna czyli ?
-Słuchaj Lisa - popatrzył na mnie i już po chwili jego wzrok skierował się ponownie na drogę - Pamiętasz jak się poznaliśmy ? Wtedy wydałaś mi się wyjątkowa , inne laski na mój widok same wyskakują z ubrań a ty byłaś taka niewinna , nawet wstydziłaś się na mnie popatrzeć. - powiedział z tym jego specyficznym akcentem. Naglę telefon Justina zaczął dzwonić , telefon leżał na desce rozdzielczej więc mogłam zobaczyć kto dzwoni , na ekranie wyświetlił się numer Lucasa . Justin szybko wziął telefon do ręki , odebrał go , włączył głośno mówiący i z powrotem położył telefon na deskę.
-Zabij tą małą kurwę , wiem ze jest z tobą ta dziwka nie zarobiła nawet dolara , nie jest mi już potrzebna , zabij ją teraz - Justin skierował swój wzrok na mnie i przełknął głośno ślinę.
Kurwa.
________________________________________________
Hej , witam was po dłuższej przerwie. Nie było rozdziału bo nie byłam zadowolona z ilości komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Mam nadzieje że was nie zawiodłam , przepraszam. Następny dodam gdy pod tym będzie 4 komentarze xx
kocham was.
Czytasz=Komentujesz


piątek, 9 sierpnia 2013

03.

Na imprezę przyszło dużo napalonych zboków a ja tylko w głębi duszy modliłam się żeby żaden z nich nie podszedł do mnie. No tak Bóg nie wysłuchał moich modlitw bo już w moim kierunku zmierzał jakiś facet .
- Pójdziesz ze mną mała - powiedział mi do ucha.
Moje mięśnie momentalnie się napięły , stałam jak sparaliżowana , dopóki ten facet nie zaczął mnie ciągnąć za nadgarstek. Zaciągnął mnie do tego ciemnego pokoju w którym spałam. Skąd on do cholery wiedział gdzie ze mną pójść , pewnie nie jest tu pierwszy raz.
Facet zaczął się dobierać do moich skąpych ubrań , rzucił mnie na łóżko i już po chwili zaczął ściągać ubrania z siebie. Obmacywał mnie po częściach intymnych mojego ciała . Z mojego gardła wydobył się jeden wieli krzyk. Po około dwóch minutach zobaczyłam że drzwi się otwierają.
 
Justin
Zaparkowałem auto za barem bo nie chciałem się w nim pokazywać z rozwalonym nosem i rozciętą wargą. Gdy wszedłem do magazynu usłyszałem krzyk , jeden wielki krzyk który roznosił się echem po całym magazynie. Postanowiłem sprawdzić skąd pochodzi. Wszedłem na górę i usłyszałem go głośniej , gdy zbliżałem się do drzwi od pokoju Lisy już wiedziałem skąd pochodzą krzyki. Szybko otworzyłem drzwi i zobaczyłam jakiegoś starego skurwysyna który leżał na płaczącej i krzyczącej Lisie. Podszedłem do nich postawiłem tego gościa na nogi i sprzedałem mu kilka lewych prostych w twarz. Ponownie otworzyłem drzwi i wypchałem tego faceta za nie , zbierając jego ubrania z ziemi rzuciłem je w niego i zamknąłem drzwi z trzaskiem. Odwróciłem się i zobaczyłem że Lisa leży na łóżku pół naga. Podszedłem do niej sięgnąłem moją koszulkę i kazałem jej ją założyć . Usiadłem obok niej i mocno ją do siebie przytuliłem. Lisa aż zanosiła się od płaczu.
-Czemu to zrobiłeś ? - zapytała pociągając nosem.
-Bo widziałem że tego nie chcesz.
-Lucas Cię zabije.
-Gówno mi może zrobić - powiedziałem przyciskając ją do siebie jeszcze mocniej.
Lisa płakała jeszcze przez chwilę. Po około 10 min spojrzała na mnie krzywiąc się.
-Co ci się stało ? - skrzywiła się jeszcze bardziej.
-Ja ... biłem się - powiedziałem z małym zająknięciem.
Lisa wstała szybko , wzięła swój top który zapewne dała jej Gin bo ona na pewno nie ma takich rzeczy. Podeszła do małej umywalki na końcu pokoju i namoczyła go . Ja w tym czasie usiadłem na łóżku stawiając nogi na podłodze i przyglądając się jej. Podeszła do mnie i uklękła przede mną. Wzięła top i zaczęła obmywać moją wargę i nos.
-Gin cię zabiję - odparłem
-Za co ?
-Za ten top - powiedziałem krzywiąc twarz bo moja rana zapiekła.
-Boli ? - zapytała z troską.
-Nie ? - powiedziałem z irytacją.
Lisa jeszcze chwile jeździła materiałem po mojej twarzy.
-Gotowe - powiedziała ze smutkiem na twarzy i usiała obok mnie. - Nadal nie rozumiem dlaczego to zrobiłeś przecież od tego tu jestem , żeby wszyscy mnie pieprzyli i żeby dawali mi za to kasę.
-Jest mi ciebie szkoda - powiedziałem i popatrzyłem na nią - jesteś inna niż te wszystkie dziwki.
-A co powie na to Lucas ?
-Ten gnojek przywozi tu te wszystkie dziewczyny i karze im to robić jakby sam nie mógł na siebie zarobić , jest zwykłym tchórzem.
Lisa machnęła tylko głową i położyła się na łóżko.
-Jestem zmęczona - powiedziała.
-Ja już pójdę - wstałem , podszedłem do drzwi i otworzyłem je .
-Justin ? - powiedziała cicho.
-Tak ?
-Boje się.
-Nie bój się , nie ma czego.
_________________________________________________________
Jak wrażenia po rozdziale ? Przepraszam że jest taki krótki ale chciałam jak najszybciej go dodać żeby was nie zawieść. Napiszcie swoją opinie w komentarzach. Przyjmę wszelką krytykę. Zapraszam do zakładki informowani. Do następnego. #muchlove

Czytasz = Komentujesz
 



środa, 7 sierpnia 2013

02.

Lucas otworzył mi drzwi przed ciemnym pomieszczeniem. Pokój śmierdział stęchlizną. Ściany były pomalowane na pudrowy róż i były brudne. Obok zakrytego okna stało niewielkie łóżko.
-Tu będziesz spała - powiedział chłopak i wskazał rękom na pokój.
Weszłam do pomieszczenia kulejąc bo strasznie bolała mnie noga i usiadłam na twardym łóżku.
-Lukasie - próbowałam być opanowana - czemu tu jestem ? Przez talerz ? - powiedziałam krzywiąc się na samą myśl .
-Nie jesteś tu przez talerz to był tylko pretekst , od początku naszej znajomości wiedziałem że tu będziesz Elisabeth.
-Po co tu jestem ? - zapytałam zaskoczona.
-Za dużo pytań suko - powiedział szybko i wyszedł trzaskając drzwiami.
Wstałam , rozejrzałam się po zimnym pokoju. W co ty się wpakowałaś Lisa ? Podeszłam do okna i osłoniłam je , moim oczom ukazała się droga prowadząca przez pustkowie. Przed barem stały dwie dziewczyny ubrane jak dziwki i rozmawiały ze sobą . Nagle do jednej z dziewczyn podszedł chłopak
-O cześć Justin - krzyknęła podekscytowana.
-Cześć Gin , jak tam skarbie ? - powiedział i oblizał usta.
-Jak zawsze - mrugnęła do niego okiem - widziałeś Lucas przywiózł jakąś nową ?
-Ta ja właśnie w tej sprawie - powiedział i nagle jego oczy spotkały się z moimi . Przestraszyłam się i odskoczyłam od okna.

Justin
Otworzyłem białe drzwi do pokoju w którym miała się znajdować ta dziewczyna . Kiedy wszedłem do pokoju zobaczyłem kruchą dziewczynę siedzącą na łóżku , trzęsącą się z zimna. Zawsze było mi szkoda tych dziewczyn które Lucas najpierw w sobie rozkochiwał a później przywoził je tu i robił z nich dziwki.
-Cześć - powiedziałem ostrożnie podchodząc do łóżka i siadając na nim . Postanowiłem postępować z tą dziewczyną inaczej niż z pozostałymi bo była inna. Tamte dziwki były napalone bardziej niż ja jak mnie widziały. Wyglądało to tak jakby prosiły się o gwałt.
-Cześć - dziewczyna podniosła głowę z nad kolan żeby móc na mnie spojrzeć.
-Wiesz po co tu jestem ? - zapytałem.
-Ja nie wiem po co ja tu jestem a mam wiedzieć po co ty ? - powiedziała nieco zirytowana.
-Grzeczniej suko ,jesteś tu po to by zarabiać jako dziwka a ja jestem tu po to by sprawdzić czy się nadajesz. - powiedziałem.
-Ja mam być prostytutką ?
-Tak Lucas wpadł w niezłe gówno i potrzebuje kasy a ty masz ją zarobić - wyjaśniłem.
Jej oczy wypełniły się łzami , zrobiło mi się jej strasznie szkoda. Ta dziewczyna jest wyjątkowa nie mogę jej tego zrobić . czy ja mięknę ?
-Jesteś tu po to żeby mnie zgwałcić ? - zapytała zanosząc się od płaczu.
-Tak, ale nie zrobię tego.
-Dlaczego ?
Nie mogę przecież powiedzieć że jest mi jej zwyczajnie szkoda , pomyśl że jestem jakimś mięczakiem albo co.
-Bo , nie chce okey ?
chyba zobaczyła moje zakłopotanie bo postanowiła zmienić temat
-Jesteś tu od sprawdzania czy dziewczyna jest dobra w łóżku ?
-Nie to jest tylko mały plus - posłałem jej łobuzerski uśmiech - jestem tu od całkiem innych rzeczy o których ty nie możesz wiedzieć mała. - powiedziałem i wstałem z łóżka kierując się w stronę drzwi. Stanąłem przed lustrem wiszącym koło drzwi i rozczochrałem włosy - mają wyglądać jak po seksie - powiedziałem i opuściłem pomieszczenie.
Zszedłem na dół po drewnianych schodach i poszedłem do biura Lucasa.
-Cześć stary - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi
-I co byłeś u niej ? - nie odpowiadając na przywitanie od razu przeszedł do sedna rozmowy.
-Tak , nadaje się - nie mogłem mu powiedzieć że nie bo wtedy nie była by już potrzebna i musiał bym ją zabić.
-To dobrze , wyślij do niej Gin niech jej pokaże co i jak a ty poinformuj chłopaków że jedziemy do dostawców bo kurwa już wkurwiają. - powiedział.
Nie pomyślcie sobie że jestem jakimś chłopaczkiem na posyłki , po prostu były powody dla których jestem wdzięczny Lucasowi.
Wyszedłem kierując się do baru przy którym siedziała seksowna Gin
-Hej kochanie - powiedziała i złapała mnie za szyję - masz ochotę ?
-Nie teraz Gin , ty masz iść do tej małej powiedzieć jej co i jak a ja mam kilka spraw do załatwienia. - powiedziałem patrząc jej w oczy.
-No dobrze - powiedziała dziewczyna i pocałowała mnie w usta.
Nie Gin to nie moja dziewczyna , jest mi ona potrzebna tylko do jednego , sami wiecie. Jej to chyba nie przeszkadza , tak mi się wydaje.

Lisa
Za drzwiami usłyszałam stukot obcasów a zaraz po tym ktoś przekręcał klucz w dziurce . Do pokoju weszła wysoka blondynka o bardzo krótkich włosach , miała na sobie skąpe ubrania i zabójczo wysokie szpilki.
-Cześć - powiedziała swoim melancholyjnym wysokim głosem.
-Cześć - odpowiedziałam nieśmiało.
-Jestem Gin , przyniosłam ci ciuchy w które masz się dzisiaj ubrać bo twoje pewnie nie nadają się do tego co będziesz dziś robić , zrób ostry makijaż i buty , masz jakieś wysokie buty ? - Powiedziała tak szybko ze ledwo ją zrozumiałam.
-Ja.... nie mam - powiedziałam jąkając się.
-nic nie szkodzi pożyczę ci moje - odparła krótkowłosa.
-Gin ja nie chce tego robić - powiedziałam po raz pierwszy odważnie.
-Nie masz wyjścia , ja też byłam kiedyś w takiej sytuacji.
-Też tu jesteś przez Lucasa ? - zapytałam ostrożnie.
-Lucas mi pomógł , dzięki niemu mam dach nad głową , pomógł mi kiedy wylądowałam na ulicy i nie miałam się gdzie podziać , dlatego teraz ja pomagam mu i jestem tutaj.
Machnęłam tylko głową i wstałam z łóżka ściągnęłam swoje szorty i bluzkę na ramiączkach i założyłam ubrania które przyniosła mi Gin. Był tam skąpy top i bardzo krótka spódnica . Z walizki wyciągnęłam moje kosmetyki i zrobiłam mocny makijaż dobrze podkreślając oko.
Tak , poddałam się postanowiłam to zrobić ubrać się , iść na ulicę i stać pod jakąś latarnią czy bóg wie czym. Gdybym tego nie zrobiła z własnej woli , pewnie by mnie do tego zmusili. Ubrana i uczesana podeszłam do lustra . Wyglądałam jak dziwka , bo nią byłam , zwykłą dziwką która cały czas się poddaje , tylko tak mogłam się teraz nazwać.
- Chodź -Gin złapała mnie za plecy i lekko popchnęła w stronę drzwi. Zeszłyśmy na dół po drewnianych schodach. Moim oczom ukazał się podłużny bar za którym widać było bardzo dużo alkoholu , w pomieszczeniu były też inne stoliki dla gości. Na końcu sali stał drewniany podest a na nim przyczepione trzy srebne rury do tańca. Zamknęłam na chwile oczy by stłumić łzy które przez cały czas napływały mi do oczy.
-Ja tańczę tam - Gin pokazała ręką na jedną z rur - a ty będziesz tu - teraz pokazała ręką na parkiet - tańczyć z klientami i nie próbuj żadnych numerów , żadnego uciekania bo oberwie się i mi i tobie , zrozumiane ? - powiedziała patrząc na mnie stanowczo.
-Tak - odpowiedziałam.

Justin
Zaparkowałem auto przed jednym z magazynów. Zaraz za mną przyjechało drugie auto którym kierował Lucas bo nie zmieścilibyśmy się do jednego. Ja i chłopaki wysiedliśmy z aut i skierowaliśmy się w stronę wejścia. Tuż po wejściu poczułem dziwny zapach , rozpoznałem go to zapach marihuany. Na końcu wielkiego pokoju siedziało sześciu mężczyzn i palili skręty.
-Palicie nasz towar ? - zapytał Lucas głośno.
Mężczyźni wstali kierując się w naszą stronę.
-Co tu robicie ? - odezwał się jeden z nich.
-Przyszliśmy odzyskasz to co nasze - włączyłem się do rozmowy.
-Wasze ?
-Kurwa przesyłamy wam pieniądze to chcemy nasz towar - powiedział Lucas zaciskając zęby - więc pozwólcie ze go sobie weźmiemy - Lucas podszedł do ściany pod którą stał wielki karton i wziął go na ręce. Jednemu z chłopaków chyba się to nie spodobało bo rzucił się z pięściami na chłopaka o czarnych włosach. Ja chcąc obronić kumpla kopnęłam go w tył kolan , chłopak się przewrócił a ja zacząłem go kopać . Z kolei inni rzucili się na mnie jedni w obronie jedni w ataku oberwałem dwa razy w nos z którego zaczęła mi lecieć gęsta czerwona ciecz i w wargę która jak mi się wydawało była rozcięta. Nick , jeden z chłopaków z naszego gangu chwycił karton i wybiegł z magazynu i wtedy i my mogliśmy go opuścić.
___________________________________________________________
Chciałabym wam podziękować za tak miłe komentarze , nawet nie wiecie jakie są dla mnie ważne. Chciałabym żebyście się zapisali w zakładce informowani , jeśli nie macie konta na google napiszcie mi na twitterze lub na asku że chcielibyście być informowani i podajcie swój nick. Zajrzyjcie też w nową zakładkę inne blogi. To tyle z mojej strony jeszcze raz dziękuje , kocham was.
 

Czytasz = Komentujesz

wtorek, 6 sierpnia 2013

01.

Kiedy miałam 15 lat moje życie strasznie się zmieniło , straciłam obojga rodziców. Zginęli w wypadku samochodowym gdy jechali po mnie na lotnisko jak wracałam z wycieczki szkolnej po Europie. Byłam bardzo zżyta z rodzicami więc źle zniosłam ich stratę . Sąd postanowił że zamieszkam u siostry mojej mamy Violett , której nienawidziłam z całego serca. Nie ustające kłótnie , zmuszanie do sprzątania i jej dziwne zasady wychowawcze doprowadzały mnie do szału. Po dwóch latach na imprezie poznałam Lucasa od razu się w nim zakochałam i już po kilku miesiącach się do niego przeprowadziłam.
***
-Kochanie gdzie mam to postawić ? - powiedziałam trzymając nieduże pudło w rękach.
-W sypialni - krzyknął Lucas wychylając głowę zza futryny.
Minęłam wąski korytarz i już byłam w sypialni pomalowanej na jasny niebieski . Na środku stało wielkie lóżko a po oby dwóch jego stronach stały dwie małe szafeczki. Postawiłam pudło na podłodze i zbiegłam na dół po schodach . Weszłam do kuchni gdzie stał Lucas oparty o wyspę kuchenną.
-Co będziemy dziś robić ? - zapytałam opierając się o niego.
-Mam mały pomysł - odpowiedział owijając mnie rękami w talii.
Przekręcił nas tak że teraz to ja byłam oparta o blat , moja ręka osunęła się trochę a na ziemię spadł talerz i rozbił się na tysiące kawałeczków.
-Suko coś ty narobiła - krzyknął Lucas.
-Ja...przepraszam - powiedziałam ze łzami w oczach.
Lucas powalił moje kruche ciało na ziemię i z całej siły kopnął mnie w żebra. Jak można zrobić takie coś tylko z powodu głupiego talerza. A wydawał się taki kochany.
-Nie będziesz tu mieszkać suko , zabieraj swoje rzeczy i wynocha do auta - warknął i wskazał palcem na drzwi.
-Ale ja nie mogę wrócić do ciotki , przecież wiesz. -powiedziałam płacząc.
-Nie jedziesz do ciotki , jesteś moja , nie wypuszczę cię - powiedział.
Co ten debil ze mną zrobi , boję się.
***
Droga wydawała się nie kończyć , Lucas przez całą drogę palił papierosy jeden za drugim a ja leżałam na tylnym siedzeniu cała obolał i nie wiedziałam co się dzieje , co się ze mną stanie.
Auto naglę się zatrzymało przed dużym opuszczonym magazynem , z którego już po chwili wyłoniła się postać której nie widziałam bo moje oczy były przepełnione łzami. Lucas wyszedł z auta i skierował się w stronę tego człowieka.
-Justin jak tam mój towar ? - Lucas krzyknął do chłopaka który jak już teraz wiem nazywa się Justin.
-Kurwa , od jakiegoś czasu dostawcy nawalają i mam tylko kilka gramów. - powiedział chłopak seksownym ochrypłym głosem.
-Daj ile masz - powiedział Lucas wyciągając w jego kierunku rękę z jak sądzę pieniędzmi.
Szatyn wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął kilka woreczków z białym proszkiem.
-Dzięki , wpadnij dzisiaj do mnie mam nową zdobycz - powiedział z wyczuwalnym uśmiechem.
Czy on mówił o mnie.
Lucas wsiadł z powrotem do auta i ruszył z piskiem opon. Objechał magazyn dookoła , po drugiej stronie magazynu zobaczyłam jakiś przydrożny bar. Chłopak zaparkował auto i otworzył przede mną drzwi.
-Co kurwa , będziesz tak tu siedziała ? - warknął.
Ostrożnie wyszłam i wzięłam swoją walizkę.
-Co ja tu robię ? - odezwałam się do niego pierwszy raz odkąd mnie uderzył.
-Będzie na mnie zarabiała , bo kurwa tylko do tego się nadajesz.
I to wszystko przez głupi talerz ? Czy on jest chory psychicznie ?
_____________________________________________________________________
Mam nadzieję że was nie rozczarowałam tym rozdziałem. W komentarzach napiszcie co sądzicie , nawet hejt motywuje. Spójrzcie też w zakładkę bohaterzy i informowani. Jeśli macie pytania kliknijcie w zakładkę "pytania". Dziękuję za przeczytanie.

Czytasz = Komentujesz



poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Prolog

-Suko , zapłacisz mi za to - krzyknął grubym męskim głosem.
-Lucas , ja...ja nic nie zrobiłam - powiedziałam zanosząc się od płaczu. Nagle poczułam jego szorstką męską dłoń na moim policzku , zakręciło mi się w głowie i upadłam. Jego but wbił się w moje żebra a ja jęknęłam głośno.
-Lucas to nie ja - krzyknęłam zwijając się z bólu.
Chłopak usiadł na mnie okrakiem i popatrzył mi się prosto w oczy
-Tyle ile zginęło tyle odpracujesz dziwko - szepnął.
Nienawidziłam tego co robię.
To wszystko przez niego.
On mnie do tego zmusza.
Należę do niego.
Jestem jego lalką.
Zwykłą dziwką.
Cholera.
____________________________________________________________
Hej. Zapraszam do odwiedzenia zakładki bohaterzy oraz jeśli się spodobał prolog zapiszcie się w zakładce informowani.
 
Czytasz = Komentujesz