piątek, 20 września 2013

06.

Justin
Obudziło mnie denerwujące ćwierkanie ptaków i chłód na mojej skórze. Nagle usłyszałem szczękanie zębów Lisy która nadal spała wtulona w moje ciało. Uwierzcie w nocy w ciemnym kamiennym magazynie z powybijanymi oknami potrafi być naprawdę zimno. Ściągnęłem moją zapinaną bluzę i okryłem nią Lise . Dziewczyna tylko jęknęła przez sen . Wstałem z łóżka i stanąłem obok niego wyciągając mój telefon z kieszeni spodnie. Na ekranie wyświetliła się nowa wiadomość 
Gin : Gdzie jesteś Justy ? co ty kombinujesz ? 
Ta dziewczyna naprawdę mnie denerwuje. Po pierwsze co ją obchodzi to gdzie jestem ? A po drugie nienawidzę jak mówi do mnie Justy. Nagle za plecami usłyszałem cichy głos. 
-Tak strasznie mi zimno - powiedziała zaspana Lisa. 
-Hej Li , obudź się zawiozę cię w miejsce gdzie będzie ci naprawdę ciepło. - powiedziałem głaszcząc ją po ramieniu. 
Lisa wstała lekko łapiąc mnie za rękę. 
-Proszę , pewnie ci zimno - podała mi moją bluzę 
-Nie jest aż tak źle - udawałem twardego . Było mi zimno jak cholera miałem na sobie tylko bokserkę a jest środek października. 
Popchnąłem lekko Lisę w stronę wyjścia i razem udaliśmy się w stronę mojego samochodu. 
-Od razu cieplej - powiedziała Lisa wiercąc się na fotelu pasażera. 
Posłałem jej zadowolony uśmiech. 
Jechaliśmy w ciszy gdy w końcu zaparkowałem auto na podjeździe domu.
-Gdzie jesteśmy ? Czyj to dom ? - zapytała szybko 
-Tak bardzo ciekawska - pokręciłem głową z uśmiechem 
Wysiedliśmy z samochodu udając się do wejścia. 

Lisa 

Gdy Justin otworzył drzwi moim oczom ukazała się mała skromna kuchnia z czarnymi meblami i małą wyspą kuchenną. Było w niej naprawdę czysto. 
-To mój dom - Justin odezwał się pierwszy raz w domu. 
-Mieszkasz tu ? Myślałam ze na tyłach baru. - zapytałam 
-Ach tak mieszkam tam , ale mój dom jest tu odziedziczyłem go po śmierci mojego ojca. - powiedział robiąc smutną minę. 
-A mama ? co z mamą ? - dopytywałam się
-To nie pora na takie rozmowy Liso.
Kiwnęłam głową i nie chcąc już zadawać pytań ruszyłam w głąb domu. Weszłam do salonu gdzie stała biała skórzana kanapa . Na końcu pomieszczenia znajdowały się schody prowadzące na górne piętro domu. 
Na przeciwko schodów były drzwi. Podeszłam do nich i chciałam pociągnąć za klamkę ale Justin mnie powstrzymał. 
-I tak jest zamknięte - powiedział 
-czemu ? co tam jest ? - pytałam zaciekawiona.
-Mój biznes - powiedział - nie można ci tam wchodzić gdy jestem w środku , zrozumiano ? 
Kiwnęłam głową. 
-Zaraz wracam - powiedział Jus i już po kilku minutach staną w drzwiach z moją walizką która znajdowała się w bagażniku auta. - możesz iść się umyć , łazienka jest na górze. 
Kiwnęłam głową łapiąc za moją walizkę i poszłam na górę. Weszłam do pierwszych drzwi na prawo gdzie jak się okazało była łazienka. Odkręciłam kurek pod prysznicem , zdjęłam zwoje brudne ciuchy i weszłam pod cieknącą , gorącą wodę. Było mi jeszcze zimno więc miałam gęsią skórkę , która zniknęła pod wpływem gorącej wody. Gdy wyszłam wytarłam się miękkim ręcznikiem i nałożyłam na siebie świeże ciuchy. Gruby sweter sprawił że było mi bardzo ciepło. Rozczesałam włosy włosy i postanowiłam ze wyschną naturalnie. Zeszłam na dół gdzie Justin siedział na kanapie. 
-Nie ma nic do jedzenia , jesteś głodna ? - zapytał 
-Tak trochę. 
-To pojedziemy do baru na śniadanie
Machnęłam głową .
-Pójdę się przebrać - powiedział Justin i wszedł na górę. 

***
Zobaczyłam szyld baru do którego zmierzało auto Justina. Wyszliśmy z auta i pokierowaliśmy się ku wejściu. Zajęliśmy miejsce i już po kilku minutach do naszego stolika podeszła szczupła blondynka 
-Na co macie ochotę ? - powiedziała kelnerka trzymając notes i długopis w ręce. 
-Na ciebie śliczna - powiedział Justin a ona zaraz po tym zrobiła się czerwona jak burak. 
Kopnęłam Justina pod stołem i nie patrząc na niego złożyłam zamówienie. 
-Naleśniki z serem. - powiedziałam do kelnerki która już baźgrała coś w swoim notesie. 
-A dla ciebie ? - zwróciła się do Justina 
-Da niego to samo - wtrąciłam szybko nie chcąc by Justin znowu odzywał się do blondynki która odeszła.
-Hej , nie chciałem naleśników - powiedział Justin. 
-Wolałam żebyś już nic nie mówił.
-Co ja takiego powiedziałem ? - zapytał 
-nie odzywa się tak do obcych dziewczyn - oznajmiłam 
-Nie widziałaś jej uśmiechu , na bank w duchu skakała z radości ze taki przystojniak jak się do nich odzywam - powiedział pewny siebie. 
-Tak tak - powiedziałam skupiając się na naleśnikach które właśnie kelnerka dostarczyła nam do stołu.
Resztę posiłku zjedliśmy w ciszy , gdy w końcu Justin się odezwał 
-Jedziemy ?
-Tak - oznajmiałam wstając z krzesła i udając się w stronę wyjścia.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o nie istotnych rzeczach gdy w końcu dotarliśmy na miejsce. 
Weszliśmy do domu śmiejąc się z tego ze przed wejściem się podknełam . Nie wiem co było w tym śmiesznego ale Justina aż zanosił się od śmiechu a ja śmiałam się głównie z niego. 
W kuchni poczułam zapach dymu który wydobywał się z salonu gdy do niego weszłam moje oczy spotkały Lucasa który siedział na kanapie i palił papierosa. 
-A więc tu jesteś kochanie. 
_______________________________________________________
Witam was po dłuższej przerwie jaką miałam z powodu braku laptopa. I jak sie wam podoba rozdział ? Moim zdaniem jest nudny bo nic sie w niem nie dzieje ale następny bedzie ciekawszy , obiecuje. 
Zapisujcie sie w zakładce informowani , do następnego <3

Ps : wymienili mi klawiaturę w laptopie i o wiele lepiej sie pisze ;D
Ps2 : Przepraszam za jakiekolwiek błędy.

9 komentarzy:

  1. Jezu jakie cudowne *-* pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie, czekam na następny *.*
    P.S zapraszam do siebie --> http://life-is-heard-but-you-have-to-fingh.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie kolejny rozdział. Dzięki. Kochamy Cię!♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. tyle czasu minęło a dalej nie ma następnego rozdziału. napisz czy będziesz jeszcze kontynuować to opowiadanie ;<

    OdpowiedzUsuń