Justin
Obudziło mnie denerwujące ćwierkanie ptaków i chłód na mojej skórze. Nagle usłyszałem szczękanie zębów Lisy która nadal spała wtulona w moje ciało. Uwierzcie w nocy w ciemnym kamiennym magazynie z powybijanymi oknami potrafi być naprawdę zimno. Ściągnęłem moją zapinaną bluzę i okryłem nią Lise . Dziewczyna tylko jęknęła przez sen . Wstałem z łóżka i stanąłem obok niego wyciągając mój telefon z kieszeni spodnie. Na ekranie wyświetliła się nowa wiadomość
Gin : Gdzie jesteś Justy ? co ty kombinujesz ?
Ta dziewczyna naprawdę mnie denerwuje. Po pierwsze co ją obchodzi to gdzie jestem ? A po drugie nienawidzę jak mówi do mnie Justy. Nagle za plecami usłyszałem cichy głos.
-Tak strasznie mi zimno - powiedziała zaspana Lisa.
-Hej Li , obudź się zawiozę cię w miejsce gdzie będzie ci naprawdę ciepło. - powiedziałem głaszcząc ją po ramieniu.
Lisa wstała lekko łapiąc mnie za rękę.
-Proszę , pewnie ci zimno - podała mi moją bluzę
-Nie jest aż tak źle - udawałem twardego . Było mi zimno jak cholera miałem na sobie tylko bokserkę a jest środek października.
Popchnąłem lekko Lisę w stronę wyjścia i razem udaliśmy się w stronę mojego samochodu.
-Od razu cieplej - powiedziała Lisa wiercąc się na fotelu pasażera.
Posłałem jej zadowolony uśmiech.
Jechaliśmy w ciszy gdy w końcu zaparkowałem auto na podjeździe domu.
-Gdzie jesteśmy ? Czyj to dom ? - zapytała szybko
-Tak bardzo ciekawska - pokręciłem głową z uśmiechem
Wysiedliśmy z samochodu udając się do wejścia.
Lisa
Gdy Justin otworzył drzwi moim oczom ukazała się mała skromna kuchnia z czarnymi meblami i małą wyspą kuchenną. Było w niej naprawdę czysto.
-To mój dom - Justin odezwał się pierwszy raz w domu.
-Mieszkasz tu ? Myślałam ze na tyłach baru. - zapytałam
-Ach tak mieszkam tam , ale mój dom jest tu odziedziczyłem go po śmierci mojego ojca. - powiedział robiąc smutną minę.
-A mama ? co z mamą ? - dopytywałam się
-To nie pora na takie rozmowy Liso.
Kiwnęłam głową i nie chcąc już zadawać pytań ruszyłam w głąb domu. Weszłam do salonu gdzie stała biała skórzana kanapa . Na końcu pomieszczenia znajdowały się schody prowadzące na górne piętro domu.
Na przeciwko schodów były drzwi. Podeszłam do nich i chciałam pociągnąć za klamkę ale Justin mnie powstrzymał.
-I tak jest zamknięte - powiedział
-czemu ? co tam jest ? - pytałam zaciekawiona.
-Mój biznes - powiedział - nie można ci tam wchodzić gdy jestem w środku , zrozumiano ?
Kiwnęłam głową.
-Zaraz wracam - powiedział Jus i już po kilku minutach staną w drzwiach z moją walizką która znajdowała się w bagażniku auta. - możesz iść się umyć , łazienka jest na górze.
Kiwnęłam głową łapiąc za moją walizkę i poszłam na górę. Weszłam do pierwszych drzwi na prawo gdzie jak się okazało była łazienka. Odkręciłam kurek pod prysznicem , zdjęłam zwoje brudne ciuchy i weszłam pod cieknącą , gorącą wodę. Było mi jeszcze zimno więc miałam gęsią skórkę , która zniknęła pod wpływem gorącej wody. Gdy wyszłam wytarłam się miękkim ręcznikiem i nałożyłam na siebie świeże ciuchy. Gruby sweter sprawił że było mi bardzo ciepło. Rozczesałam włosy włosy i postanowiłam ze wyschną naturalnie. Zeszłam na dół gdzie Justin siedział na kanapie.
-Nie ma nic do jedzenia , jesteś głodna ? - zapytał
-Tak trochę.
-To pojedziemy do baru na śniadanie
Machnęłam głową .
-Pójdę się przebrać - powiedział Justin i wszedł na górę.
***
Zobaczyłam szyld baru do którego zmierzało auto Justina. Wyszliśmy z auta i pokierowaliśmy się ku wejściu. Zajęliśmy miejsce i już po kilku minutach do naszego stolika podeszła szczupła blondynka
-Na co macie ochotę ? - powiedziała kelnerka trzymając notes i długopis w ręce.
-Na ciebie śliczna - powiedział Justin a ona zaraz po tym zrobiła się czerwona jak burak.
Kopnęłam Justina pod stołem i nie patrząc na niego złożyłam zamówienie.
-Naleśniki z serem. - powiedziałam do kelnerki która już baźgrała coś w swoim notesie.
-A dla ciebie ? - zwróciła się do Justina
-Da niego to samo - wtrąciłam szybko nie chcąc by Justin znowu odzywał się do blondynki która odeszła.
-Hej , nie chciałem naleśników - powiedział Justin.
-Wolałam żebyś już nic nie mówił.
-Co ja takiego powiedziałem ? - zapytał
-nie odzywa się tak do obcych dziewczyn - oznajmiłam
-Nie widziałaś jej uśmiechu , na bank w duchu skakała z radości ze taki przystojniak jak się do nich odzywam - powiedział pewny siebie.
-Tak tak - powiedziałam skupiając się na naleśnikach które właśnie kelnerka dostarczyła nam do stołu.
Resztę posiłku zjedliśmy w ciszy , gdy w końcu Justin się odezwał
-Jedziemy ?
-Tak - oznajmiałam wstając z krzesła i udając się w stronę wyjścia.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o nie istotnych rzeczach gdy w końcu dotarliśmy na miejsce.
Weszliśmy do domu śmiejąc się z tego ze przed wejściem się podknełam . Nie wiem co było w tym śmiesznego ale Justina aż zanosił się od śmiechu a ja śmiałam się głównie z niego.
W kuchni poczułam zapach dymu który wydobywał się z salonu gdy do niego weszłam moje oczy spotkały Lucasa który siedział na kanapie i palił papierosa.
-A więc tu jesteś kochanie.
_______________________________________________________
Witam was po dłuższej przerwie jaką miałam z powodu braku laptopa. I jak sie wam podoba rozdział ? Moim zdaniem jest nudny bo nic sie w niem nie dzieje ale następny bedzie ciekawszy , obiecuje.
Zapisujcie sie w zakładce informowani , do następnego <3
Ps : wymienili mi klawiaturę w laptopie i o wiele lepiej sie pisze ;D
Ps2 : Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Jezu jakie cudowne *-* pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńOo cudne *.* czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńOo cudne *.* czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńBoskie, czekam na następny *.*
OdpowiedzUsuńP.S zapraszam do siebie --> http://life-is-heard-but-you-have-to-fingh.blogspot.com/
Nareszcie kolejny rozdział. Dzięki. Kochamy Cię!♥♥
OdpowiedzUsuńkiedy następny?
OdpowiedzUsuńnie długo , naprawdę <3 bądźcie cierpliwi
Usuńlol dalej nie ma następnego
Usuńtyle czasu minęło a dalej nie ma następnego rozdziału. napisz czy będziesz jeszcze kontynuować to opowiadanie ;<
OdpowiedzUsuń